Stary, ponad stuletni domek za Warszawą, mnóstwo pracy i zero instagramowego lukru - tak zaczęła się metamorfoza, którą Joanna Jabłczyńska właśnie skończyła. Efekt? Fani stracili głowę.
Joanna Jabłczyńska od jakiegoś czasu sygnalizowała, że coś w jej życiu się zmienia. Mniej kancelarii, mniej Warszawy, więcej ciszy. Zapowiadała to wprost w rozmowie z Plejadą: "Po prostu zmieniam priorytety i więcej czasu zamierzam spędzać w domu czy realizując się na innych polach". Teraz wiemy, o jakim domu mówiła.
Stary domek, nowe życie - co zrobiła z wiejską nieruchomością?
Joanna Jabłczyńska kupiła i wyremontowała wiejski domek położony za Warszawą, z dala od miejskiego zgiełku. Nieruchomość przeszła gruntowną przebudowę - aktorka pokazała efekty na swoim Instagramie i trudno uwierzyć, że to ten sam budynek. Sama przyznała wcześniej, że droga do tego momentu nie była łatwa: "To z pewnością nie jest idealny 'instagramowy' ogród i z pewnością dużo pracy i nauki przede mną, ale już się cieszę z tego, co mam, a mam taaaak wiele" - pisała na Instagramie.
Dziś zamiast placu budowy - cisza, spokój i widoki, które robią robotę. Aktorka znana z serialu "Na Wspólnej" od lat łączyła granie z pracą prawniczki. Teraz najwyraźniej stawia na trzeci rozdział: wiejski slow life na własnych zasadach.
Fani oszaleli na punkcie efektu końcowego
Pod zdjęciami gotowego domku komentarze posypały się błyskawicznie. "Przepiękne!", "Wymanifestowałaś to, Tosia", "Przepiękny, niech się dobrze mieszka" - czytamy pod postem aktorki. Gratulacje płyną z każdej strony, a sama Jabłczyńska wyraźnie nie kryje satysfakcji.
Jabłczyńska zaczynała w telewizji jako dziecko - widzowie pamiętają ją z "Tik-Taka" i "Telenranka". Potem był "Klan", a przełomem okazał się angaż do "Na Wspólnej" w TVN. Równolegle skończyła prawo i przez lata pracowała jako prawniczka. Teraz, jak sama mówi, zmienia priorytety - i robi to z rozmachem.
Czy ten domek to zapowiedź kolejnych zmian w jej życiu? Fani mają nadzieję, że Jabłczyńska będzie pokazywać więcej swojej nowej codzienności. A wy - zazdroszczcie czy kibicujecie? Dajcie znać w komentarzach.




