Na ekranie pewna siebie, w życiu - odwrotnie. Renata Dancewicz przyznała w Radiu RDC, że duże grupy ludzi wprawiają ją w zakłopotanie.

Na ekranie pewna siebie, w życiu - odwrotnie. Renata Dancewicz przyznała w Radiu RDC, że duże grupy ludzi wprawiają ją w zakłopotanie.

Aktorka, którą Polska pokochała w latach 90., rzadko mówi o sobie. Gdy już to robi - zaskakuje. Bo Dancewicz, twarz filmów takich jak Tato, Bejbi blues czy Prosto z nieba, okazuje się być jedną z tych gwiazd, które sławy nigdy nie szukały.

"Nie bryluje. Wstydzę się i jestem skrępowana"

Renata Dancewicz przyznała w rozmowie z Radiem RDC, że nieśmiałość towarzyszy jej od dziecka - i nie minęła wraz z popularnością. Aktorka wprost powiedziała, że w większym towarzystwie czuje się nieswojo, nawet dziś.

"Zawsze byłam nieśmiała. Teraz jak jest dużo osób, nie bryluje. Nie jestem lwicą salonową. Jestem trochę skrępowana i wstydzę się często. Nie lubię, jak ktoś się na mnie za bardzo gapi" - powiedziała w Radiu RDC.

Urodzona w 1969 roku w Lubinie, studiowała w łódzkiej filmówce, zaczynała w Teatrze w Wałbrzychu. Od 2003 roku gra Weronikę Wilk w serialu Na Wspólnej. Prywatnie jest mamą 22-letniego Jerzego.

Sukces, którego nie planowała

Dancewicz szczerze przyznała w tym samym wywiadzie, że kariera nigdy nie była dla niej celem samym w sobie. Jej podejście do show-biznesu jest zaskakująco dalekie od ambicji, które zwykliśmy przypisywać gwiazdom.

"Nie wydaje mi się, żebym była taką bezwzględną osobą, która idzie po swoje. Często nie wiem, co jest moje" - powiedziała. I dodała: "Chcę różne rzeczy przeżywać, iść do przodu, poznawać ludzi, mieć fajne życie - ale na pewno nigdy nie było tak, że chciałam osiągnąć sukces".

Szczerość jak ta rzadko trafia się w branży, gdzie każdy ma gotowy plan na pięć lat do przodu i agenta, który go pilnuje. Dancewicz wyraźnie gra według własnych zasad - i jakoś przez trzy dekady jej to wychodzi.

Co myślicie - nieśmiałość to wada czy atut gwiazdy? Dajcie znać w komentarzach.