Joanna Jabłczyńska spakowała się na wieś i zamiast liczenia groszy - liczy już tylko satysfakcję. Aktorka w końcu mówi wprost: ile kosztował remont starego domu, który odbudowuje 100 kilometrów od Warszawy, i dlaczego założenia okazały się tylko mrzonką.

Remont bez budżetu. Jabłczyńska ujawnia prawdę

Joanna Jabłczyńska nie ukrywa - przewidywania poszły w kąt. W najnowszym wywiadzie przyznała wprost, że przy remoncie starego domu niemożliwe jest wyliczenie kosztów z góry. "Chyba nie przekroczyłam miliona. Pytanie też, jak liczyć. Nie, ale myślę, że nie, że to już by była przesada. Koszty już dawno przestałam liczyć, ale na to mi nie szkoda" - powiedziała szczerze.

Aktorka nie miga się od tej odpowiedzi - zrezygnowała z liczenia wydatków, bo uznała, że inwestycja w "swoje" warte jest każdego grosza. Na budowie pojawia się regularnie, osobiście angażuje się w prace. To nie jest dla niej obowiązek do odhaczenia, tylko źródło satysfakcji.

Odkrycia pod podłogą. Nieznane pomieszczenia starego domu

Podczas zrywania starej podłogi w kuchni Jabłczyńska natknęła się na niespodziankę - wejście do piwnicy, o której nie miała pojęcia. Zapewne służyła kiedyś jako spiżarnia na przetwory i warzywa. Na Instagramie wielokrotnie dzielła się takimi odkryciami, zachwycając się możliwościami, które drzemią w starych budynkach.

To właśnie takie momenty sprawiają, że aktorka nie żałuje decyzji o przeprowadzce. Choć część jej znajomych nie rozumiała pobudek - niektóre osoby wprost odradzały jej inwestycję. Jabłczyńska miała dość oceniania i nagabywań. Zdecydowała się zakończyć niektóre relacje z ludźmi, którzy jej nie wsparli.

Wieś zamiast miasta. Wybór, który podzielił otoczenie

Przeprowadzka 100 kilometrów od Warszawy nie była popularna wśród znajomych. Ale gwiazda "Rancza" dziś jest zadowolona z efektów swoich wyborów. Bezpieczne gniazdo z dala od zgiełku miasta - dokładnie to, czego szukała poza planem filmowym.

Co na to fani? Obserwują postępy remontu na jej profilach społecznościowych i na bieżąco komentują każdy etap prac.