Joanna Jabłczyńska mogłaby być ostatnią osobą na świecie, która stanęłaby w obronie Doroty Szelągowskiej. Ale właśnie to zrobiła - i to z całą mocą. Aktorka nie wytrzymała patrzenia, jak internauci bezlitośnie atakują projektantkę, mimo że to ona przed kilkoma tygodniami padła ofiarą jej ostrych słów.
Co się stało między Jabłczyńską a Szelągowską?
Przypominamy dla tych, którzy przespali dramat. Joanna Jabłczyńska utraciła rolę Tosi w nowej odsłonie "Nigdy w życiu!". Część zagrała Agnieszka Żulewska. Dorota Szelągowska - córka Katarzyny Grocholi, na której wzorowana była postać Tosi - nie wytrzymała. Projektantka opublikowała nagranie, w którym zarzucała Jabłczyńskiej zbyt silne utożsamianie się z bohaterką i nazwała ją "złym człowiekiem". Film trafił w sieć. Burza była dobrze zarobiona.
Szelągowska szybko usunęła nagranie i przeprosiła. Ale sieć? Sieć nie zapomina. Do dziś pod każdym postem projektantki (zwłaszcza ws. jej show "Nowa Szelągowska") walą się obraźliwe komentarze.
Jabłczyńska: 'Nawet mnie to przygnębia'
I tu zaczyna się niespodziewany zwrot akcji. Joanna Jabłczyńska - ta, na którą spadły słowa Szelągowskiej - postanowiła zabrać głos. W rozmowie z Moniką Maszkiewicz nie krył rozczarowania tym, jak traktuje się projektantkę.
"Chcę powiedzieć o czymś, co jest dla mnie naprawdę przykre. To, ile obraźliwych komentarzy wylewa się do tej pory na Dorotę Szelągowską. Nie pochwalam zdecydowanie tego, co zrobiła i pewnie powinnam być ostatnią osobą, która to mówi, bo to było wycelowane we mnie i nie było to fajne" - powiedziała w programie "Dzień Dobry TVN".
Aktorka nie gryzła się w język. Jasno stwierdziła, że to, co robi teraz sieć, to już nie krytyka - to cyberprzemoc. "Takie dojeżdżanie, gdzie po drugiej stronie jest człowiek, jest zdecydowanie nie na miejscu i nawet mnie to przygnębia. Mówię 'nawet mnie', bo to było we mnie wycelowane" - dodała.
Jabłczyńska podkreśliła, że można i trzeba krytykować czyjeś zachowanie. Ale jest granica. "Wyciąganie nagle jednej osobie wszystkich brudów i krytykowanie do piątego pokolenia jest po prostu nie w porządku" - stwierdziła.
Co dalej?
Aktorka ujawniła też, że chciałaby poruszyć inny temat - marzy jej się rozmowa z Agnieszką Żulewską, która ostatecznie zagrała Tosię. "Możliwe, że ona by nie chciała" - powiedziała, dając do zrozumienia, że między nimi też są niedomówienia.
Tymczasem Jabłczyńska i Grocholi mają swój własny spór sądowy. "Ja wiem, jak jest w sądzie" - rzuciła zagadkowo aktorka.
Jedno jest pewne - ta historia ma więcej zakamarków niż wydawało się na początku.




