Joanna Jabłczyńska nie pozostawiła wątpliwości - przeprosiny Doroty Szelągowskiej za aferę wokół roli Tosi w 'Właśnie że tak!' trafiły do jej serca, ale rana z publicznej obelgi wciąż boli. W rozmowie z Jastrzębiem Post aktorka po raz pierwszy mówi wprost o tym, co czuła.

Co się stało między Jabłczyńską a Szelągowską?

Afera wokół castingu do kontynuacji 'Nigdy w życiu!' wybuchła jak bomba. Kiedy okazało się, że Tosię zagra Dorota Szelągowska zamiast Joanny Jabłczyńskiej, fani nie kryli oburzenia. Szelągowska jednak poszła dalej - w nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych nazwała Jabłczyńską 'złym człowiekiem' i twierdziła, że ona jest 'słuszną' Tosią. Post obejrzało wiele tysięcy osób.

Ale to nie koniec. Szelągowska ostatecznie zdecydowała się na przeprosiny, publikując je również w sieci.

Jabłczyńska o tym, co czuła

Teraz aktorka przerwała milczenie. W rozmowie z serwisem Jastrząb Post Joanna przyznała, że słowa Szelągowskiej mocno ją zabolały - zwłaszcza fakt, że zostały wypowiedziane publicznie. 'Bardzo niemiło od kogokolwiek usłyszeć, że jest się złym człowiekiem. Pierwsza moja myśl była o tych wszystkich kobietach, które słyszą przykre rzeczy na swój temat w domu, często odizolowane od innych i jak one nie dostaną wsparcia, to są w stanie uwierzyć, że są złymi ludźmi' - powiedziała Jabłczyńska.

Wypowiedź aktorki pokazuje, że sprawa trafiła ją w czułe miejsce. Nie chodziło tylko o nią samą, ale o szerszy problem obrażania w przestrzeni publicznej.

Docenia gest, choć nie wymazuje bólu

Jabłczyńska nie jest jednak osobą, która trzyma urazę. Doceniła fakt, że Szelągowska miała odwagę przeprosić publicznie - i zrobiła to na tym samym forum, gdzie doszło do ataku. 'Ogromny szacunek, bo domyślam się, jak trudno jest publicznie powiedzieć przepraszam, bo często w życiu jest to trudno powiedzieć, a publicznie jeszcze trudniej' - skomentowała aktorka.

Joanna odpowiedziała też krótko i bez dramatu - nie chciała ciągnąć tematu. Jej podejście sugeruje dojrzałość i chęć zamknięcia rozdraźnionej sprawy.

Co na to fani? Społeczność internetu podzielona - jedni chwalą Jabłczyńską za spokój, inni wciąż nie mogą pogodzić się z castingiem do kontynuacji.