Dorota Szelągowska miała czarny tydzień - straciła 20 tysięcy obserwujących, TVN odwołał jej konferencję prasową, wszyscy mówili o jej błędzie. Ale znalazła się osoba, która nie tylko jej broni, ale i wyjaśnia, dlaczego ta burza szybko przejdzie.

Ohme: Każdy ma prawo na emocje

Małgorzata Ohme w rozmowie z Plotkiem zajęła stanowisko, które zaskakuje w kontekście powszechnej krytyki. Jej zdaniem Dorota Szelągowska wcale nie zamknęła sobie drzwi w branży poprzednim wybuchem, bo przez lata wybudowała zbyt solidną pozycję w mediach, aby jedna emocjonalna wypowiedź mogła ją zniszczyć.

"Każdy z nas ma prawo emocjonalnie coś powiedzieć, popełnić błąd. To jest jedna z najbardziej rozpoznawalnych osób w Polsce. Nic jej się nie stanie" - powiedziała Ohme w wywiadzie dla portalu Plotek.

Influencerzy vs. gwiazdy telewizji

Ohme trafnie zwraca uwagę na różnicę między mało znaczącymi influencerami a osobami pokroju Szelągowskiej. U tych pierwszych jedna sekunda wystarczy, aby stracili wszystko. U tych drugich? Historia jest zupełnie inna.

"Łatwo zrobić z kogoś bardzo szybko autorytet, a później wystarczy jedna sekunda, żeby stracić cały szacunek - ale dotyczy to mało znaczących influencerów. Tymczasem powinniśmy na to popatrzeć w ten sposób: to super, że Dorota pokazała, że nie jest idealna. Kto jest idealny? Czasem ci się coś wyrwie w emocjach. Czy to przekreśla fakt, że jest super w programach?" - argumentuje.

"Powiedziała, co myśli"

Wedle Ohme to, co ogłosiła Szelągowska o Jabłczyńskiej, zostało "powiedziane z serca". Jej wypowiedź padła spontanicznie, bez filtru - coś się jej po prostu wymknęło w momencie emocji.

Statystyki jednak pokazują, że afera była dla obu stron znacząca. Jabłczyńska zyskała ponad 90 tysięcy nowych obserwujących na Instagramie, podczas gdy Szelągowska straciła 20 tysięcy. TVN reagował szybko - odwołał konferencję prasową nowego programu Doroty, a eksperci od wizerunku nie kryli, że jej gniewna wypowiedź była strategicznym błędem.

Tym bardziej zaskakuje głos Ohme, który przypomina, że nawet gwiazdy pierwszej wielkości mają prawo do złych dni i emocjonalnych wybuchów. Pytanie pozostaje - czy fani podzielą tę opinię?