Joanna Jabłczyńska sprzedała Warszawę. Aktorka, znana z roli Marty w 'Na wspólnej' i głównie medialnej afery wokół 'Nigdy w życiu!', od pięciu lat mieszka na wsi w 100-letnim domu - i nigdy nie była szczęśliwsza.

# Jabłczyńska uciekła z Warszawy. 'Kurnik i warzywniak już pracują'

Joanna Jabłczyńska sprzedała Warszawę. Aktorka, znana z roli Marty w 'Na wspólnej' i głównie medialnej afery wokół 'Nigdy w życiu!', od pięciu lat mieszka na wsi w 100-letnim domu - i nigdy nie była szczęśliwsza.

Aż do niedawna wszyscy kojarzyliśmy Jabłczyńską z seriali i filmów. Potem przyszła afera z Grocholą i Szelągowską, która zbeszcześciła aktorce ostatnie miesiące. Ale Asia nie siedziała cicho - zorganizowała zbiórkę charytatywną, która okazała się strzałem w dziesiątkę. Jednak to, co naprawdę zmieniło jej życie, to decyzja o wyjeździe z miasta.

Kurnik zamiast kamerek

Joanna Jabłczyńska podjęła decyzję, która wydawałaby się szalona dla gwiazdy show-biznesu. Zamiast apartamentu na Mokotowie kupiła starą posiadłość na wsi - 100-letni domek z ogromnym ogrodem. Tam hoduje kury, króliki, sadzi warzywa i owoce. To nie jest fanaberia - to jej nowy świat.

"Mam tam kurnik, już są podsadzone pierwsze rośliny, za chwilę mój warzywniak zacznie wydawać plony. Jak tylko jest pogoda i obowiązki zawodowe mi pozwalają, to większość czasu spędzam tam" - wyjawiła Jabłczyńska niedawno w programie "Dzień dobry TVN". Słowa aktorki brzmią jak bezpośrednia odpowiedź na pytanie, czy żałuje ucieczki z miasta. Nie żałuje.

Warszawa na kilka dni w miesiącu

Joanna nie całkowicie porzuciła Warszawę - przez ponad 23 lata gra w serialu "Na wspólnej", więc musi co jakiś czas wrócić do stolicy. Ale to już nie jej dom, tylko obowiązek zawodowy. Jej dom to teraz wieś, ogród, zwierzęta i cisza.

Aktorka jest prawniczką z wykształcenia, ale show-biznes trzymał ją w klatce presji i plotek. Teraz, gdy ma swój kąt z dala od kamer, wydaje się bardziej autentyczna niż kiedykolwiek. Fani na jej Instagramie obserwują relacje z upraw - i to działa lepiej niż każda stylizacja na czerwonym dywanie.

Co ciekawe, to właśnie ta "nowa Joanna" - bardziej naturalna, mniej medialna - mogła zagrać kluczową rolę w jej ostatnim konflikcie. Może właśnie dlatego fani stanęli po jej stronie w sprawie "Nigdy w życiu!". Gwiazda, która żyje prawdziwością, zawsze wygrywa z medialnymi intrigami.

Czy Jabłczyńska kiedyś wróci do miasta? Raczej nie. I chyba nikt jej tego nie zmienia.