Tysiące osobistych wiadomości, długie teksty chwytające za serce, a wszystko dlatego, że Joanna Jabłczyńska nie wróci do roli Tosi. W najnowszym wywiadzie aktorka ujawniła, że skala wsparcia widzów całkowicie ją zaskoczyła - i że nigdy tego nie zapomni.

Fala wsparcia przemieniła ból

Joanna Jabłczyńska przez dwie dekady wcielała się w Tosię w kultowej serii "Nigdy w życiu!". Wiadomość, że nie pojawi się w kontynuacji, wywołała burzę w sieci - ale nie na nią. Fani stanęli po jej stronie. A ona? Otrzymała tysiące osobistych wiadomości.

"Chodzi o naprawdę tysiące. Tysiące ludzi, którzy do mnie napisali tak długie wiadomości, tak chwytające za serce, że ja absolutnie tego nigdy nie zapomnę" - wyznała w rozmowie na kanale "Lustra".

Aktorka przyznała, że zwykle bardzo krytykuje siebie. Słucha swoich głosów w dubbingu i zawsze znajduje coś do zarzucenia. "Jestem osobą, która bardzo rzadko jest z siebie zadowolona" - mówiła. Dlatego właśnie ta fala wsparcia od publiczności była dla niej czymś zupełnie niezwykłym.

"Wolałabym, żeby tego nie było"

Ale czarę goryczy do końca przepełnia jedno: Jabłczyńska do ostatniej chwili liczyła, że wróci na plan. Że powiedzą jej "chodź z nami". Że będzie ta niesamowita reaktywacja, spotkanie zespołu po latach.

"Wolałabym wszystkim powiedzieć: 'Słuchajcie, no mogę wreszcie powiedzieć, pozdrawiam was z planu 'Nigdy w życiu!' 20 lat później, jesteśmy naszą ekipą, świetnie będzie się z wami znowu zobaczyć przez wielki ekran'. No ale tak nie było" - podsumowała z goryczą.

Wypowiedź odsłania coś więcej: przez lata Jabłczyńska uczyła się być cicho. Być w szeregu. Dziękować za wszystko, nawet jeśli to boli. "Tak byłam uczona. Że trzeba być cicho, że trzeba być w szeregu, że trzeba dziękować za to w ogóle, co się dostało. I nawet jak plunięcie w twarz, to zacisnąć zęby i udawać, że nic się nie stało" - przyznała.

Mama wiedziała od początku

Wrócił też wspomnieniami do czasów przed powstaniem pierwszej części. Jej mama czytała powieść Katarzyny Grocholi, zanim ktokolwiek wiedział, że będzie adaptacja. I wtedy powiedziała coś, co okazało się prorocze.

"Pamiętam, jak czytała 'Nigdy w życiu!', nikt jeszcze nie wiedział, że będzie film. Ona powiedziała: 'Asia, gdyby kręcili kiedyś 'Nigdy w życiu!', to musiałabyś zagrać Tośkę'" - wspominała aktorka.

Tym razem jednak mama się myliła. A Joanna Jabłczyńska nauczyła się, że czasem trzeba głośno powiedzieć "nie", nawet jeśli przez całe życie uczyła się czegoś przeciwnego.