Izabela Kuna weszła na parkiet jako outsider, wyszła jako gwiazda wieczoru. Jurorzy nie mieli dla niej słów, fani zaczęli spekulować - czy to ten sam serial "Klary", którą znamy latami?
Największa niespodzianka drugiego odcinka TzG
Drugie odcinki zwykle zmieniają hierarchię. Ktoś, kto w premierze błyszczał, teraz się sypie. Ktoś inny niespodziewanie rozpala parkiet. W 19. edycji "Tańca z gwiazdami" tę drugą rolę przejęła Izabela Kuna. Aktorka tańczyła w parze z Michałem Bartkiewiczem i otrzymała 30 punktów - najwyższą notę wieczoru.
Dla porównania: Mandaryna, która wydawała się faworytką, dostała zaledwie 22 punkty. Julia Wieniawa w jury nie kryła szoku. "Zabrakło mi słów, jestem... zatkało mnie. Coś pięknego, coś tak wzruszającego" - mówiła z wyraźnym wzruszeniem. Rafał Maserak dodał: "Tutaj wszystko było w punkt".
Snobizm? "Tak, i nie będę tego ukrywać"
Sukcesem Kuny nie jest jednak sam taniec. W rozmowie z Pomponikiem 55-latka postanowiła wrócić do swojego dawnego wyznania - że uważa się za snobkę. I okazuje się, że wciąż to przyznaje bez żenady.
"Lubię kupować sobie fajne rzeczy, lubię ładne i drogie rzeczy, więc jeżeli to jest snobizm, to jestem snobką" - powiedziała z rozbrajającą szczerością. Nie było w tym jednak dumy czy protestu - raczej zwykłe, uczciwe stwierdzenie faktu.
Aktorka poszła dalej. "Myślę, że tak, niestety, tak jest. Lepiej się z tym czuję, zawsze tak było. Lubię się sama obdarowywać" - zdradziła. I wyjaśniła, skąd bierze na to środki: "Pieniądze lecą szybko, ale ciężko na to pracuje, dlatego też uwielbiam się nimi dzielić".
Podobno uczestnictwo w "Tańcu z gwiazdami" otworzyło przed nią nową grupę fanów - tych, którzy znają ją głównie z seriali "Klara" i "Barw szczęścia", ale nigdy nie widzieli jej w takim świetle. Sam taniec sprawił jej ulgę: "Bardzo się cieszę, jestem bardzo wzruszona i bardzo szczęśliwa".
Program emitowany jest w każdą niedzielę o godz. 19:55 w Polsacie i Polsat Box Go.




