Iga Świątek spada w rankingu WTA, a eksperci mają teorię - to wina Darii Abramowicz. Dziennikarz Michał Kołodziejczyk twierdzi, że najbliższa osoba przy tenisistce oddzieliła ją od całego świata.
Dziewiąte miejsce w rankingu WTA. Dla Igi Świątek to prawie porażka - jeszcze rok temu królowała podium. Teraz fani szukają winnych, a jeden z nich wskazuje jasno: Daria Abramowicz.
Michał Kołodziejczyk, szef redakcji sportowej Canal Plus, nie krył się ze swoją opinią w podcaście "W cieniu sportu". Stwierdził, że Świątek to zupełnie inna osoba niż pozostałe światowe gwiazdy tenisa - nie zaprzyjaźnia się z dziennikarzami, nie udziela spontanicznych wywiadów, nie buduje relacji z mediami.
"Oddzielona od świata"
Kołodziejczyk użył mocnego sformułowania: "Iga Świątek została oddzielona przez Darię Abramowicz od świata". Szybko dodał, że wcale nie ocenia tego negatywnie - przeciwnie, podkreślił, że gdy Świątek osiągała "gigantyczne sukcesy", ta izolacja mogła być kluczem do jej zwycięstw. Kiedy jednak wyjaśnił, że to właśnie decyzje Abramowicz wpłynęły na dystans tenisistki od show-biznesu i mediów, zaczęło się jasne: osoba towarzysząca Świątek na każdym kroku - zarówno podczas zawodów, jak i w życiu prywatnym - kontroluje, z kim i jak kontaktuje się mistrzyni.
Wyjaśnienie Kołodziejczyka brzmiałoby rozsądnie... gdyby nie jedno "ale". Świątek była na szczycie rankingu jesienią 2024 roku. Od tamtej pory w jej karierze - i życiu - wiele się zmieniło. Sama przyznawała w wywiadach, że już nie oczekuje od siebie wygranych. Coś pękło.
Co mówią fani?
Temat Świątek i Abramowicz nie jest nowy. Wcześniej dziennikarze sportowi, w tym Tomasz Smokowski, wyrażali wątpliwości co do tego, czy taki rodzaj relacji jest dobry dla tenisistki. Permanentna obecność Abramowicz - prawie jak cień - zawsze budziła pytania. Teraz, gdy wyniki spadają, spekulacje nabrały nowego wymiaru.
Fani zadają sobie pytanie: czy ta "ochrona" przed światem, która miała być tarczą, stała się więzieniem?




