Edyta Górniak miała zagrać "Włoszkę" w legendzie polskiego kina - ale nie poszła "na całość". Manuela Gretkowska, scenarzystka "Szamanki", ujawniła w podcaście, że reżyser Andrzej Żuławski widział w piosenkarce idealną aktorką do roli. Źle się mylił.
Żuławski chciał Górniak. Gretkowska: bez szans
Manuela Gretkowska w studiu Kozaczek.pl opowiedziała o kulisach powstania "Szamanki" - dramatu, który wstrząsnął polskim kinem lat 90. Okazuje się, że obsada głównej roli mogła wyglądać zupełnie inaczej. Scenarzystka przyznała, że reżyser Andrzej Żuławski zaproponował rolę "Włoszki" Edycie Górniak, wówczas już uznanej piosenkarce Eurowizji.
"Proponował to Żuławski, bez wyczucia psychologicznego, Edycie Górniak" - zdradziła Gretkowska. Reżyser widział w niej talent artystyczny i odwagę, którą uważał za niezbędną do grania tak ekstremalnej roli.
Ale scenarzystka miała zupełnie inne zdanie. "Edyta to nie jest ta osoba. Edyta spytała, w jakim sweterku będzie występowała. No to trzeba było pójść na całość. To była pomyłka" - stwierdziła dosadnie Gretkowska w podcaście.
Ile rzeczywiście brakowało?
Gretkowska sugeruje, że Górniak zwyczajnie nie miała charakteru do tego projektu. Podczas gdy film "Szamanka" zawierał brutalne, niezwykle śmiałe sceny erotyczne i psychologiczne, piosenkarka chciała gwarancji dotyczących kostiumów i warunków pracy.
Rolę ostatecznie zagrała debiutantka Iwona Petry u boku Bogusława Lindy. Film wywołał ogromny skandal obyczajowy - duchowni wydali na niego zakaz oglądania. Petry, poddana ekstremalnym wyzwaniom aktorskim na planie, praktycznie wycofała się ze świata kina po tej produkcji.
Czy Edyta by to przetrwała?
Wypowiedź Gretkowskiej rodzi pytanie: czy piosenkarka miała świadomość, na co się wtedy pisała? "Szamanka" to jeden z najgłośniejszych polskich filmów, ale także najbardziej traumatyzujących dla aktorów. Górniak, choć niesprzeczna talent, mogła uniknąć tego właśnie dlatego, że pytała o details zamiast przejąć się sławą.
Co myślisz - czy to była jej strata, czy ratowanie się?







