Andrzej Wajda napisał do niego list z przeprosinami. Piotr Domalewski - nic. Grabowski postanowił w końcu powiedzieć to głośno.

Andrzej Grabowski przez długi czas trzymał tę historię dla siebie. W rozmowie z RMF FM aktor opowiedział, jak miał zagrać w filmie "Ministranci" Piotra Domalewskiego - i jak dowiedział się o zmianie obsady z... nikąd.

Jego nazwisko miało pomóc zdobyć pieniądze na film

Grabowski twierdzi, że reżyser poprosił go o pisemne potwierdzenie udziału w projekcie. To zaświadczenie miało być jedną z podstaw wniosku o dofinansowanie z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Aktor podpisał - i na tym jego rola się skończyła.

"Przecież reżyser zwrócił się do mnie, abym mu napisał, że ja zagram rolę w tym filmie i na tej podstawie PISF wydawał pieniądze. Nie tylko na tej, że ja będę grał, ale między innymi na tej. Po czym okazuje się, że zagrał tę rolę zupełnie ktoś inny. Zresztą świetny mój kolega" - powiedział Grabowski w RMF FM.

Aktor zaznaczył wyraźnie, że nie ma żalu do kolegi, który ostatecznie pojawił się na ekranie. Problem leżał gdzie indziej - w kompletnym milczeniu ze strony reżysera.

"No więc to też mnie tak uderzyło, ale nie uderzyło aż tak bardzo, bo to nie była żadna moja wina, tylko pomyślałem sobie, że to nie jest fair" - dodał.

Wajda napisał list. Domalewski nie zrobił nic

Grabowski przywołał przy tej okazji historię z planu Andrzeja Wajdy. Aktor miał zagrać dyrektora stoczni z lat siedemdziesiątych w filmie o Wałęsie - cały wątek wylądował jednak w koszu na etapie montażu. Wajda poinformował go o tym osobiście, listem.

"Wajda, gdy zrezygnował z tego wątku, kiedy montował, napisał do mnie list, że mnie bardzo przeprasza, ale niepotrzebny mu jest cały ten wątek i wobec tego rezygnuje. 'Spotkamy się kiedy indziej' i tak dalej" - wspominał aktor w RMF FM.

To porównanie mówi wszystko. Jeden z największych polskich reżyserów znalazł czas, żeby napisać list z przeprosinami do aktora, którego wątek wyciął. Domalewski - według Grabowskiego - nie zrobił nawet tego.

"I zrobił to Andrzej Wajda, a reżyser nie potrafił tego zrobić. I mam do tego nie żal, tylko niesmak czuję po tym. Mówię to pierwszy raz publicznie" - podsumował Grabowski.

Piotr Domalewski jak dotąd nie odniósł się publicznie do tych słów. Czy zabierze głos? Czekamy - i podejrzewamy, że nie tylko my.