Artur Barciś miał syna, który będzie następcą jego roli. Franciszek rzeczywiście zadebiutował przed kamerą jeszcze w dzieciństwie, pojawił się nawet w "Miodowych latach". Ale wybrał zupełnie inną drogę.

Syn słynnego aktora nie poszedł w ślady ojca, chociaż miał do tego idealne warunki. Franciszek Barciś, 37-latek, ukończył prestiżową Szkołę Filmową w Łodzi, ale zamiast grać na scenie, zajął się produkcją i montażem - zawodami, którymi zajmuje się jego mama, Beata Barciś.

Panowie jednak współpracują zawodowo. Niedawnie Artur Barciś zapraszał syna do pracy nad spektaklem "Bal w operze", którym reżyserował. Franciszek odpowiadał za wizualizacje, a jego tata był zachwycony efektem. "To, co Franek zrobił, to jest trzecim bohaterem tego spektaklu" - chwalił go doświadczony aktor.

Profesjonalizm ponad więzy rodzinne

W studiu śniadaniówki "halo tu polsat" Franciszek zdradził, jak wygląda wspólna praca z ojcem. Okazuje się, że obaj stawiają na profesjonalizm i świadomie oddzielają życie prywatne od zawodowego. "Ja staram się to rozdzielać - życie prywatne z zawodowym. I kiedy temat przyszłego projektu pojawia się na spotkaniu rodzinnym, to staram się tatę troszeczkę hamować" - przyznał 37-latek.

Artur Barciś nie robi wyjątków dla syna. Jako reżyser ma wobec niego wysokie wymagania i nie ułatwia mu zadania. "Uczciwie mówię, jak reżyser do współpracownika - to nie jest to, o co mi chodzi" - tłumaczył gwiazdor "Rancza". Franciszek zaznaczył, że ojciec zawsze ma konkretną wizję tego, czego od niego oczekuje.

Od epizodu do montażu - inna droga kariery

Młodszy Barciś miał okazję spróbować swoich sił przed kamerą. Zagrał małą rolę w filmie "Nic śmiesznego" i pojawił się w serialu "Miodowe lata", ale ostatecznie zdecydował się nie kontynuować aktorskiej kariery. Zamiast tego poszedł zawodowo w ślady mamy - zajął się montażem filmowym i telewizyjnym, gdzie rozwinął się zawodowo.

Artur Barciś przyznał, że gdy przychodzi do wspólnych projektów, zawsze bierze pod uwagę umiejętności syna. "Wiele razy, kiedy reżyserowałem jakieś przedstawienie, czy tworzyła się wizja, to brałem pod uwagę umiejętności Franka i wiedziałem, że będę go potrzebował" - wyjaśnił aktor w "halo tu polsat".

Co ciekawe, sam Franciszek zapewnia, że zawsze stara się znaleźć czas, gdy ojciec go zaprasza do współpracy. "Zawsze, kiedy tata o coś mnie poprosi, staram się znaleźć czas" - mówił w studiu Polsatu. Pracują razem, ale każdy z nich doskonale wie, gdzie jest granica między rodziną a biznesem.