Urodziny Sebastiana Fabijańskiego wypadły w tym roku wyjątkowo szczerze. Aktor znany z ekranu wyznał w rozmowie z 'Faktem', że w pewnym momencie życia pożyczał od matki pieniądze na wynajem mieszkania i cieszył się po prostu z tego, że żyje.
Fabijański skończył 39 lat. 'Pożyczałem od matki na wynajem'
Sebastian Fabijański przez lata pilnował, żeby pewne rzeczy nie wyszły poza jego cztery ściany. Dziś, w dniu 39. urodzin, sam je ujawnił.
W rozmowie z 'Faktem' aktor przyznał, że jego życie za kulisami kompletnie rozmijało się z tym, co widzieli ludzie z zewnątrz. Zamiast wygody i pieniędzy - rachunki, których nie miał czym płacić.
Mama uratowała go finansowo
Fabijański powiedział wprost, że w najtrudniejszym momencie to matka ratowała mu sytuację. Nie chodziło o drobną pomoc - chodziło o przeżycie od miesiąca do miesiąca.
"Po wielu wydarzeniach, które miały miejsce w tak zwanym międzyczasie, o których nie wiedzieli ludzie... Mieli jakiś obraz tego, co się dzieje, i że ja żyję, cały czas śpię na pieniądzach. Było kompletnie inaczej. Musiałem pożyczać na wynajem mieszkania pieniądze od matki. W pewnym momencie, więc całe szczęście, że żyję" - powiedział aktorowi tygodnikowi 'Fakt'.
I dodał: "Mogłem przez chwilę skorzystać z jej pomocy w tym zakresie. Więc, żeby powiedzieć delikatnie, było bardzo niekolorowo".
To zdanie - "całe szczęście, że żyję" - niesie ze sobą ciężar, który trudno zignorować. Fabijański nie wyjaśnia, co dokładnie miał na myśli, ale ton tej wypowiedzi mówi wystarczająco dużo.
Znany z ekranu, nieznany za kulisami
Fabijański ma za sobą solidną karierę. Akademia Teatralna w Warszawie, role w serialu 'Misja Afganistan', filmach 'Mowa ptaków' i 'Kamerdyner', produkcjach Patryka Vegi - w tym 'Pitbull. Niebezpieczne kobiety'. Ostatnio zaś podbił widzów w 'Tańcu z gwiazdami', gdzie dotarł do finału u boku Julii Suryś. Kryształowej Kuli nie zdobył, ale sympatię - jak najbardziej.
A jednak za tym wszystkim kryła się historia, o której wolał milczeć. Wyznanie z okazji urodzin brzmi jak świadome zamknięcie pewnego rozdziału.
Czy ta szczerość Fabijańskiego was zaskoczyła? Napiszcie w komentarzach.






