Sławomir Orzechowski nie odrywał wzroku od pani profesor przez cały semestr. Ewa Florczak to widziała - i przez parę miesięcy udawała, że nie widzi.
Sławomir Orzechowski nie odrywał wzroku od pani profesor przez cały semestr. Ewa Florczak to widziała - i przez parę miesięcy udawała, że nie widzi.
Na początku lat 80. aktorka dostała od rektora Andrzeja Łapickiego propozycję prowadzenia zajęć z interpretacji piosenki w warszawskiej szkole teatralnej. Przyjęła bez wahania. Nie wiedziała, że jeden ze studentów wywróci jej życie do góry nogami.
Student, który nie odpuszczał
24-letni Sławomir Orzechowski zakochał się w swojej wykładowczyni i wcale się z tym nie krył. Uwodzicielskie spojrzenia, uśmiechy, nieustanna uwaga - Florczak nie mogła tego nie zauważyć. Po kilku miesiącach starań zgodziła się pójść z nim na kawę. I tak się zaczęło.
"Nasz związek wykluwał się długo. Miałam jednak problem, bo przecież Sławek był moim studentem. Ale... serce nie sługa" - wspominała po latach w wywiadzie dla tygodnika "Na żywo".
Florczak bała się posądzeń o niemoralność. Przede wszystkim jednak nie chciała, żeby przez nią Sławomir miał jakiekolwiek kłopoty. Uczucie okazało się silniejsze od obaw.
Dziesięć lat bez ślubu, jeden jamnik za dużo
Para przez dekadę żyła w nieformalnym związku - tym, co dziś nazwalibyśmy konkubinatem. Początki nie były sielankowe: ciągłe kłótnie, jedno poważne pęknięcie. Gdy Ewa postanowiła zakończyć związek, Sławomir uciekł się do niekonwencjonalnego argumentu.
"Wiedział, że mam słabość do zwierząt, więc chcąc mnie udobruchać, kupił mi jamnika. Ponieważ złość mi nie przechodziła, kupił drugiego. W obawie przed pojawieniem się w domu stada jamników dałam się przeprosić" - żartowała w tym samym wywiadzie dla "Na żywo".
Do ślubu zdecydowali się dopiero wtedy, gdy ich dwójka dzieci - Agnieszka i Tomek - miała pójść do szkoły. Sławomir wybudował dla rodziny dom własnymi rękami. Ewa nie mogła się go nachwalić: "On wszystko potrafi, jest złotą rączką" - mówiła w "Echu Dnia" w marcu 1998 roku.
Wydawało się, że mają wszystko. W 2000 roku ogłosili rozstanie.
Znajomi byli w szoku. Plotkowano, że Sławomir nie umiał dochować wierności żonie, której ciągle nie było w domu. Florczak jednak nie obciążyła byłego męża - winę wzięła na siebie.
"Dużo pracowałam, oprócz teatru w moim życiu pojawiła się estrada. Żyłam na walizkach. A przecież dla kobiety chyba najważniejsza powinna być rodzina. Próbowałam to godzić, ale nie zawsze się udawało" - wyznała kilkanaście lat po rozwodzie w rozmowie z "Na żywo".
Po rozstaniu Sławomir Orzechowski związał się z inną kobietą i doczekał się z nią dziecka. Ewa postanowiła, że już nigdy nie wyjdzie za mąż - i dotrzymała słowa, co potwierdziła w wywiadzie dla "Angory" w kwietniu 2019 roku. Mostów jednak nie spalili: spotykają się na rodzinnych uroczystościach i podobno utrzymują dobry kontakt.
Romans z własnym studentem, dekada bez ślubu, rozstanie które zaskoczyło wszystkich - i oboje wyszli z tego w jednym kawałku. Nie każda para potrafi.




