Trenerka fitness odpiera zarzuty, że jej karierę zbudował mąż. W ostrym wpisie na Instagramie wyjaśniła, jak naprawdę wyglądał początek jej imperium.
Ewa Chodakowska (44 l.) miała dosyć. Po rozstaniu z Lefterisem Kavoukisem fala plotek zalewała sieć - wszyscy twierdzili, że bez greckiego męża nigdy nie stałaby się fitness queenką. Teraz sama zabrała głos i nie gryzła się w język.
Cytat Chodakowskiej, który rozbija mit
Trenerka zamieściła obszerne oświadczenie na Instagramie, w którym punkt po punkcie obala każdą plotkę. "Tysiące razy czytałam, że 'mąż mi wszystko załatwił'. Tylko pomyśl... jak wielkie wpływy musiałby mieć w Grecji, żeby urządzić mi życie zawodowe w Polsce" - pisze Chodakowska.
I dodaje ostro: "Dlaczego, mając takie możliwości, miałby przeprowadzać się tutaj - mój partner nie chciał się przeprowadzać. Prawda jest mniej sensacyjna. Za to stoi za nią wiele lat pracy. To ja podjęłam decyzję o powrocie do Polski. To ja zbudowałam fundament swojej działalności."
Od zera do milionów
Rola Lefterisa - według niej - sprowadzała się do jednego: "17 lat temu pomógł mi w Grecji wejść w to środowisko i na tym polegała jego pomoc. W kieszeni mieliśmy wtedy po równo. Podobnie jak dzisiaj" - wyjaśnia trenerka.
Dziś, gdy majątek Chodakowskiej szacuje się na około 245 milionów złotych, trudno zaprzeczyć, że империум wybudowała sama. We wrześniu 2017 roku znalazła się na 47. miejscu Listy 50 Najbogatszych Polek magazynu "Wprost" z majątkiem 49 milionów zł. Od tamtego czasu pomnożyła go niemal pięciokrotnie.
Podwójne standardy i pół wieku kobiet
Chodakowska nie mogła się powstrzymać od szerszej refleksji: "Przypisywanie osiągnięć kobiety jej partnerowi to stary, wygodny sposób pomniejszania jej pracy. Przez całą swoją karierę nosiłam własne nazwisko. Pod nim brałam odpowiedzialność za swoją pracę, błędy i decyzje. Pod nim zbudowałam zaufanie ludzi. Mam prawo mówić o tym bez umniejszania sobie, żeby komuś innemu było wygodniej".
Oświadczenie pojawia się zaledwie kilka tygodni po ogłoszeniu rozstania z mężem. Podobno źródła podają, że plotki o jego roli w jej sukcesie narastały szczególnie intensywnie po tym, jak para zdecydowała się rozstać.
Co na to fani? W komentarzach pod postem Chodakowskiej już huczy - jedni chwalą jej bezpośredniość, inni zastanawiają się, czy rzeczywiście wszystko było takie proste. Pewne jest jedno - trenerka nie zamierza dać się zamknąć w roli "żony sukcesu".
Materiał przygotowany przez redakcję z wykorzystaniem narzędzi automatyzacji.