Telegram z propozycją roli trafił do niej akurat wtedy, gdy rodzina pakowała walizki na Węgry. Wyjechała - ale nie na wakacje, tylko na plan filmowy pod Czorsztynem. I tak zaczęła się kariera, którą Joanna Duchnowska zakończyła równie niespodziewanie, jak zaczęła.
Telegram z propozycją roli trafił do niej akurat wtedy, gdy rodzina pakowała walizki na Węgry. Wyjechała - ale nie na wakacje, tylko na plan filmowy pod Czorsztynem. I tak zaczęła się kariera, którą Joanna Duchnowska zakończyła równie niespodziewanie, jak zaczęła.
Miała 12 lat, gdy polonistka z podstawówki - bez wiedzy samej zainteresowanej - przekonała ekipę filmową Stanisława Jędryki, że nieobecna tego dnia uczennica jest wystarczająco utalentowana, by stanąć przed kamerą. Duchnowska dostała rolę Jolki w Wakacjach z duchami i w trzech odcinkach zdążyła zdobyć serca całej widowni.
Z planu filmowego prosto na emigrację
Stanisław Jędryka obsadzał ją potem w kolejnych produkcjach - Podróży za jeden uśmiech i Stawiam na Tolka Banana. Duchnowska sama przyznawała jednak w wywiadzie dla Życia na gorąco, że aktorstwo traktowała bardziej jak fascynującą przygodę niż zawód. "Praca na planie filmowym była fascynującym i niezapomnianym przeżyciem, cudowną przygodą. Nauczyła mnie przede wszystkim odpowiedzialności, sumienności i poczucia obowiązku" - mówiła.
Po maturze wybrała wiedzę o teatrze zamiast aktorstwa. Ostatnią rolę - Lenę w filmie Baryton - zagrała w 1984 roku, mając 26 lat. Wtedy już wiedziała, że jej serce bije dla kogoś innego. Przystojny Włoch złożył oświadczyny. Joanna przyjęła je bez wahania.
Wyjechała z mężem do Włoch. Po kilku latach cała rodzina przeniosła się do Australii. Niedawno minęło równo 40 lat od momentu, gdy osiedlili się w Melbourne.
68 lat, radio i zero żalu
Joanna Duchnowska-Todisco trafiła do pracy w australijskim radiu niemal od razu po przylocie. Do dziś prowadzi audycje dla Polonii i przeprowadza wywiady z rodakami mieszkającymi za granicą. Pytana w rozmowie z Życiem na gorąco o tęsknotę za aktorstwem, odpowiada spokojnie: "Niczego nie żałuję. Dziś energię do działania dają mi najbliżsi, którzy są dla mnie fundamentem spełnionego i pełnego radości życia".
"Byłam popularna tylko przez chwilę. Nigdy nie czułam się gwiazdą" - mówiła z kolei w audycji SBS Radia. Melbourne nauczyło ją, jak przyznaje, dystansu i luzu. Brzmi jak ktoś, kto podjął właściwą decyzję.
Jolka z Wakacji z duchami skończyła 68 lat, mieszka na antypodach i jest szczęśliwa. Rzadko która historia z polskiego show-biznesu kończy się tak spokojnie. Wy byście tak potrafili? Piszcie w komentarzach.




