Krzysztof Skórzyński uczy w warszawskim liceum i ma dość jednej obiegowej opinii. Ewa Drzyzga skończyła filologię i też ma coś do powiedzenia - oboje zabrali głos w sprawie, która wraca jak bumerang każdego lata.
Nauczyciele mają 56 dni urlopu rocznie. Więcej niż jakakolwiek inna grupa zawodowa w Polsce. Ten fakt co roku wywołuje tę samą burzę w komentarzach - i co roku kilka osób próbuje tłumaczyć, dlaczego to liczba myląca.
Tym razem dołączyła do nich dwójka prezenterów telewizyjnych, którzy sami mają związek z pedagogiką.
Skórzyński: "Lipiec spokojny, sierpień to już normalna praca"
Krzysztof Skórzyński, prezenter "Dzień Dobry TVN", jest jednocześnie czynnym nauczycielem w jednym z warszawskich liceów. W rozmowie z serwisem Plejada powiedział wprost, jak wygląda nauczycielskie "wolne" od środka.
"Zaczynają się wakacje, koniec roku szkolnego jest momentem wytchnienia, natomiast de facto sierpień jest już miesiącem pracy, takiej normalnej. Lipiec jest dla nauczycieli zawsze spokojniejszy. Potem zaczyna się pisanie wszystkich librusów, robienie planu lekcji, wychowawcy muszą już też zacząć robić plan pracy na cały rok" - wyliczał.
Skórzyński poszedł dalej i przyznał, że dopiero gdy sam stanął po drugiej stronie katedry, zrozumiał, z czym nauczyciele mierzą się na co dzień. "Uwierzcie mi, dopiero kiedy zobaczyłem to z drugiej strony, to zrozumiałem, jak ciężką robotę mają nauczyciele. Obiegowa opinia jest taka, że wszystkie święta wolne, wszystkie wakacje wolne, super, nie. To są ludzie, którzy bardzo często pracują na dwóch, trzech etatach, żeby wiązać koniec z końcem, naprawdę" - powiedział w Plejadzie.
Drzyzga: "Zapomniałam, jak głośno potrafi być"
Ewa Drzyzga to twarz TVN, ale mało kto pamięta, że ukończyła filologię rosyjską i formalnie jest - jak sama to określa - niepraktykującą nauczycielką. W tej samej rozmowie z Plejadą opisała wizytę w swoim dawnym liceum podczas jubileuszu szkoły.
"Miałam szansę wrócić z okazji siedemdziesięciolecia mojego liceum na moment do tych murów szkolnych. Jak sobie postałam tam przez te parę godzin w korytarzach, w tym huku i stwierdziłam: 'Dobra, okej, już zapomniałam, jak głośno potrafi być'" - wspominała.
Drzyzga stanęła w obronie długiego urlopu i sformułowała to bardzo dosadnie: "Nie chodzi o to, żeby wymordowani nauczyciele przychodzili wściekli, źli i sfrustrowani do szkoły, oni też muszą odpocząć po to, żeby zarażać energią, budzić do życia, dźwigać tych zmęczonych przebodźcowaniem młodych ludzi" - podkreśliła w Plejadzie.
Argumenty Skórzyńskiego i Drzyzgi są konkretne - praca na kilka etatów, sierpniowe rady pedagogiczne, całoroczna dokumentacja. Czy to wystarczy, żeby zmienić zdanie tych, którzy widzą tylko 56 dni w kalendarzu? Napiszcie w komentarzach - po której stronie stoicie.




