Dwie wersje tej samej historii - i żadna ze stron nie zamierza odpuścić. Dorota R. mówi, że Urząd Skarbowy oczyścił jej pieniądze, a prokuratura mimo to zabrała jej majątek bez podstaw. Prokuratura mówi co innego.

Dorota R. zabrała głos na InstaStories po tym, jak do Sądu Okręgowego w Warszawie trafił akt oskarżenia przeciwko niej i jej byłemu mężowi Emilowi S. Artystka - zamiast milczeć - poszła w atak i otwarcie zakwestionowała decyzje śledczych.

"Moje pieniądze są moje" - Dorota R. uderza w prokuraturę

Zdaniem Doroty R. prokuratura nie miała podstaw, by zabezpieczać jej majątek. Artystka powołała się na ustalenia Urzędu Skarbowego, który - według jej słów - po dwóch latach śledztwa stwierdził legalne pochodzenie jej środków finansowych.

"Mimo że Urząd Skarbowy po dwóch latach śledztwa stwierdził, że moje pieniądze są moje i nie pochodzą z żadnego przestępstwa, prokuratura i tak utrzymywała swoje stanowisko" - mówiła na InstaStories piosenkarka.

W tym samym oświadczeniu Dorota R. zaprzeczyła też, jakoby planowała ucieczkę z Polski lub posiadała dom na Malcie. "Nigdy nie miałam żadnego domu na Malcie i nie chcę mieć" - dodała wprost. Według artystki prokuratura miała wysuwać podobne tezy mimo braku dowodów, a informacje trafiały prosto do mediów zanim cokolwiek zostało udowodnione.

Akt oskarżenia po ponad pięciu latach od początku sprawy Dorota R. przyjęła jako... dobrą wiadomość. "W końcu mogę odetchnąć z ulgą, bo to jest ten czas, w którym nareszcie mogę zacząć się bronić w sądzie" - tłumaczyła fanom.

Rzecznik prokuratury odpowiada: decyzje skarbowe były niekorzystne dla oskarżonej

Prokurator Piotr Antoni Skiba z Prokuratury Okręgowej w Warszawie, zapytany o komentarz do słów artystki, przedstawił zupełnie inny obraz sytuacji. Według rzecznika to właśnie decyzje Urzędu Skarbowego - wbrew temu, co sugeruje Dorota R. - były podstawą do zajęcia jej majątku.

"Decyzje skarbowe wydane przez US były niekorzystne dla oskarżonej, przez co w pewnej części stanowiły podstawę ustaleń faktycznych dotyczących zabezpieczeń majątkowych, które są prawomocne" - przekazał prokurator Skiba.

Rzecznik zaznaczył jednocześnie, że decyzje skarbowe nie były podstawą do skierowania samego aktu oskarżenia, bo w sprawie nie ma zarzutów skarbowych. Dwie strony, dwa całkowicie różne odczytania tych samych dokumentów - i właśnie to rozstrzygnie teraz sąd.

Sprawa dotyczy podobno defraudacji na kwotę prawie 24 milionów złotych oraz powiązań z zagadkową spółką na Malcie. Dorota R. konsekwentnie zaprzecza wszystkim zarzutom. Co powiedzą sędziowie - tego jeszcze nikt nie wie.

Wy co myślicie - wierzycie artystce czy prokuraturze? Piszcie w komentarzach.

Dorota R.
© KAPIF
Dorota R.
© KAPIF
Dorota R.
© KAPIF
Dorota R.
© KAPIF
Dorota R.
© KAPIF