Mecenas Katarzyna Topczewska wybrała stronę - i nie jest to strona Dody. W podcaście Kozaczek.pl adwokatka stanęła za rodziną Łukasza Litewki i wezwała do milczenia tych, którzy wyrokują bez akt sprawy.
Wypadek, który 23 kwietnia w Dąbrowie Górniczej zabrał posła Łukasza Litewkę, do dziś nie daje spokoju. Śledztwo trwa, biegli pracują, a prokuratura czeka na rekonstrukcję zdarzenia. Tymczasem w sieci wciąż krążą teorie spiskowe - i nie wszyscy mają ochotę na nie odpowiadać.
Adwokatka stawia sprawę jasno
Mecenas Katarzyna Topczewska w podcaście Kozaczek.pl powiedziała bez owijania w bawełnę: prokuratura jest pod ogromną presją i nie może sobie pozwolić na żaden błąd. Adwokatka jest regularnie pytana, czy to był wypadek, czy coś więcej - i za każdym razem odmawia spekulacji.
"Ja jako adwokat bez materiału dowodowego, nie wiedząc co prokuratura ustaliła - jest też bardzo dużo teorii spiskowych, informacji, które potem się okazywały nieprawdziwe - nie jestem w stanie powiedzieć. I myślę, że każdy powinien się wstrzymać z ferowania wyroków do czasu tych ustaleń" - powiedziała mecenas Topczewska w podcaście Kozaczek.pl.
Jednocześnie adwokatka przyznała, że społeczne oburzenie jest jak najbardziej uzasadnione. Sławomir K., 57-latek, który zderzył się czołowo z rowerem posła, szybko opuścił areszt - uchylono mu nawet poręczenie majątkowe. "Mamy prawo się oburzać. Tak, mamy prawo się oburzać na to, że uchylono poręczenie majątkowe" - mówiła wprost.
Co z Dodą i jej teoriami?
Doda przez długi czas była jedną z najbardziej głośnych osób komentujących tę sprawę. Angażowała się emocjonalnie, podobno oferowała nawet nagrodę za informacje mogące pomóc ustalić prawdę. Potem nagle ucichła.
Prowadząca podcast Klaudia Lewandowska ujawniła powód tej zmiany: rodzina zmarłego posła miała poprosić artystkę, żeby wycofała się z publicznych wypowiedzi i zostawiła sprawę służbom. Doda - według relacji - tę prośbę uszanowała, choć podobno nie było jej łatwo zachować milczenie.
Teraz mecenas Topczewska pośrednio potwierdza, że decyzja rodziny była słuszna. Bez dowodów, bez akt, bez ekspertyz - wyrokowanie to nie pomoc, to szum.
Śledztwo wciąż trwa. Prokuratura czeka na opinie biegłych i szczegółową rekonstrukcję wypadku. Zeznania Sławomira K. podobno częściowo rozmijają się z dotychczasowymi ustaleniami - i to właśnie ta rozbieżność ma być kluczem do całej sprawy.
Czy prokuratura w końcu da odpowiedź, której szuka rodzina Łukasza Litewki? Napiszcie w komentarzach, czy wierzycie, że sprawa zostanie wyjaśniona do końca.







