Dorota R. twierdzi, że niczego złego nie zrobiła i tylko 'opowiadała swoją historię'. Tymczasem Główny Inspektorat Farmaceutyczny wydał oświadczenie, które robi w jej słowach dziurę wielkości Pałacu Kultury.

Co się stało? Suplementy i prokuratura

Piosenkarka Dorota R. ma poważne kłopoty z prawem. Wszystko przez posty z ubiegłego roku, w których promowała własne suplementy diety i przypisywała im właściwości lecznicze - podobno pomagały w walce z chorobami i dolegliwościami. Internauci szybko złapali się za głowę, a prokuratura Okręgowa w Warszawie postawiła wokalistce zarzut naruszenia ustawy o prawie farmaceutycznym.

Dorota R. nie siedziała cicho. Na Instagramie grzmiała: "Nie dam się zastraszyć, nie boję się, nie zrobiłam nic złego, opowiadam o swoim doświadczeniu i mam do tego prawo". Przekonywała fanów, że inspektorat nie miał wpływu na decyzje prokuratorów.

Inspektorat mówi: nieee, to nieprawda

Rzeczniczka prasowa Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego Olga Sierpniowska wydała oficjalne oświadczenie dla Plejady, które okazało się całkowitym kontrargumentem dla Doroty R. GIF miał obowiązek zawiadomić prokuraturę, bo podejrzewał popełnienie przestępstwa - takie są przepisy. Ale tutaj zaczyna się ciekawie.

"Główny Inspektor Farmaceutyczny nie miał i nie ma wpływu na decyzje procesowe podejmowane przez prokuraturę, w tym na wszczęcie postępowania, ocenę zgromadzonego materiału dowodowego ani przedstawienie zarzutów" - wyjaśniła Sierpniowska. Innymi słowy: Dorota R. kłamała, mówiąc, że inspektorat steruje sprawą. Organy ścigania pracują niezależnie.

Rzeczniczka GIF dodała jeszcze gorzej: "Nie posiadamy również wiedzy, na jakiej podstawie pani Dorota R. twierdzi, że prokuratura 'nie widziała przesłanek' do prowadzenia sprawy". Ouch.

Kto jeszcze był w to zamieszany?

Oświadczenie GIF ujawniło, że Dorota R. miała współpracować ze spółkami zajmującymi się sprzedażą suplementów - jedną, która sygnowała swoją firmą produktami, i drugą, która prowadził sklep internetowy. To oznacza, że to nie była zwykła opowieść o doświadczeniu osobistym, ale skoordynowana akcja promocyjna.

"O tym, komu i na jakiej podstawie zostają przedstawione zarzuty, decyduje samodzielnie prokuratura" - podsumowała Sierpniowska, dając jasno do zrozumienia, że śledztwo toczy się swoim torem, niezależnie od tego, co mówi celebrytka na Instagramie.

Co teraz?

Dorota R. stoi przed poważnym procesem o naruszenie ustawy o prawie farmaceutycznym. Jej tłumaczenia, że tylko opowiadała swoją historię, nie zmieniły zdania organów ścigania. Inspektorat potwierdził - przekazał zawiadomienie, prokuratura przejęła sprawę, i teraz sąd będzie decydował o konsekwencjach.

Fani czekają na dalszy ciąg sprawy. Czy Dorota R. wycofa się z mediów społecznych? Czy będzie walczyć do końca? Na razie milczy.