Córka to wspólna - reszta to ciężka praca. Dorota Gardias mówi wprost, że dobre relacje z byłym partnerem nie wzięły się znikąd, a teraz publicznie trzyma kciuki za Piotra Bukowieckiego i Edytę Herbuś startujących w 'Azja Express'.

Rozstania gwiazd rzadko kończą się kawą i uśmiechem. Dorota Gardias i Piotr Bukowiecki rozeszli się 11 lat temu po trzech latach związku - mają wspólną córkę i, jak zapewnia pogodynka, naprawdę dobre relacje. Bez żalów, bez wojen na wywiady.

"Trzymamy kciuki" - Gardias kibicuje byłemu

Bukowiecki od lat jest w związku z Edytą Herbuś. Para wybudowała wspólny dom, a teraz zdecydowała się na kolejne wyzwanie - udział w programie 'Azja Express'. Gardias, która sama ten format przeżyła, nie kryje sympatii do nowej pary swojego byłego partnera.

"Tata mojej córki, partner Edyty Herbuś, oni teraz startują, więc trzymamy kciuki" - powiedziała pogodynka w rozmowie z "Faktem".

Zapytana, skąd taka dojrzałość po rozstaniu, odpowiedziała bez owijania w bawełnę: "Wymaga to ciężkiej pracy, chęci przede wszystkim, ale można. Wszystko wynika z emocji, które w nas są. Rozstania nigdy nie są łatwą sytuacją, w ludziach są różne trudne emocje i się tymi emocjami po prostu kierują. Dlatego to często nie wychodzi".

To samo podejście prezentowała już tuż po rozstaniu - wtedy w rozmowie z "Fleszem" mówiła: "Oboje jesteśmy odpowiedzialnymi ludźmi. Szczęście naszej córki jest dla nas najważniejsze, dlatego nadal będziemy utrzymywać ze sobą bliski kontakt".

Sława z dystansem

Przy okazji Gardias powiedziała też kilka słów o życiu osoby publicznej. Chwali sobie kontakt z fanami, ale nie ma złudzeń, że popularność to wyłącznie komplementy.

"Bycie osobą publiczną, popularną, to też krytyka, ja sobie z nią daję radę. Nie prowokuję, nie bywam za często, staram się żyć niekontrowersyjnie i dzięki temu, myślę, unikam takich trudnych sytuacji" - przyznała w rozmowie z "Faktem".

Jedno trzeba Gardias przyznać - w świecie, gdzie byli partnerzy gwiazd zazwyczaj rozmawiają przez prawników, ona kibicuje byłemu na wizji. Może to właśnie ten patent wart naśladowania?

Czy Bukowiecki i Herbuś podołają 'Azja Express'? Dajcie znać w komentarzach, kto według was dotrze do finału.