Sandra już dawno poszła dalej. Baron przez chwilę milczał - ale teraz dał znak, że i on zamyka ten rozdział. Dosłownie na swojej głowie.

Rozstanie Aleksandra Barona i Sandry Kubickiej ciągnie się w mediach od tygodni. Najpierw pojawiły się zdjęcia Sandry z biznesmenem Adamem Zaorskim, potem jej były przyjaciel Tomson nie wytrzymał i rzucił pod adresem nowego wybranka wymowny komentarz. Baron przez cały ten czas starał się trzymać z dala od całego zamieszania - chwalił się za to kadrami z synkiem.

Nowa fryzura jako odpowiedź na wszystko

Muzyk Afromental postanowił wreszcie zabrać głos - nie w sprawie Kubickiej, nie w sprawie Zaorskiego. W sprawie dredów. Na swoich social mediach zapowiedział metamorfozę fryzury, która od lat jest jego znakiem rozpoznawczym. "Zmiany w głowie, zmiany na głowie. Nowy etap w życiu to symboliczny powód na nową fryzurę" - napisał Baron dla swoich obserwatorów w mediach społecznościowych.

Bez rewolucji - dredów nie obciął. Zdecydował się jedynie na rozjaśnienie. I co ważne, powierzył to zadanie tylko jednej osobie. "A jeśli kogoś mam dopuścić do swoich dredów, to tylko Agnieszkę" - dodał pod wspólnym zdjęciem ze specjalistką, z którą podobno współpracuje od ponad dekady.

Co tak naprawdę chciał powiedzieć?

Fani od razu podchwycili temat. W komentarzach pojawiły się głosy, że ta fryzjerska metamorfoza to nieprzypadkowy timing - Sandra pokazuje się z nowym mężczyzną, Tomson komentuje, media nie dają oddechu, a Baron... zmienia kolor dredów. Symboliczne? Podobno właśnie o to chodziło.

Muzyk nie odniósł się bezpośrednio ani do nowego związku byłej partnerki, ani do komentarzy Tomsona. Konsekwentnie unika publicznych deklaracji na temat rozwodu - zamiast tego stawia na kadry z synem i właśnie takie, pozornie niewinne, komunikaty o "nowym etapie".

Pytanie tylko, czy to naprawdę zamknięcie rozdziału - czy może dopiero jego kolejna strona. Przy takim medialnym szumie wokół Kubickiej i Zaorskiego, Baron długo spokoju mieć nie będzie.