Doda mogła być psychologiem. Zamiast tego - przez półtora roku mieszkała za granicą, poznała miłość i nigdy nie wróciła do uczelni. W rozmowie z mediami piosenkarka przyznała, co ją wtedy zmieniło.
# Psychologia zamieniła się w miłość
Doda (40 l.) przed laty podjęła decyzję, która całkowicie zmieniła jej życie. Porzuciła psychologię na uniwersytecie, wyprowadziła się z Polski i nigdy nie wróciła na uczelnię. Wszystko przez uczucie.
"Zaczęłam studiować psychologię na uniwersytecie, jednakże zmienił się mój kierunek życiowy, ponieważ się zakochałam i wyprowadziłam się z Polski. Mieszkałam za granicą półtora roku" - wspominała piosenkarka w rozmowie z Pomponikiem.
To nie przypadek, że artysta, której kariera trwa już ponad 20 lat (licząc scenę i lata w Teatrze Buffo), mogła zostać terapeutką. Doda wielokrotnie podkreślała, że psychologia to jej pasja.
"Jestem urodzonym psychologiem"
Piosenkarka w tym samym wywiadzie ujawniła, że ma naturalny dar do analizy ludzkiej psychiki. "Uważam, że jestem urodzonym psychologiem. Uwielbiam to, fascynuje mnie to od dziecka. Mam chyba taki jakiś naturalny dar patrzenia na siebie z innej perspektywy, z jakiegoś dystansu, wyciągania wniosków" - mówiła.
Doda przyznała też, że bez problemu mogłaby siebie diagnozować, gdyby miała dyplom. "Przede wszystkim jestem bardzo dobrym motywatorem. Mówię to, co sama chciałabym usłyszeć" - dodała z charakterystyczną dla niej szczerością.
Czas w zagranicy przerwał edukacyjne plany, ale otworzył zupełnie inną drogę - artystyczną. Dziś Doda, zamiast przyjmować pacjentów w gabinecie, dzieli się swoimi refleksjami ze słuchaczami koncertów i obserwatorami jej programu internetowego "Naga prawda czy naga Doda?".
Za kilka dni piosenkarka pojawi się na scenie podczas Magicznego Zakończenia Wakacji w Kielcach - razem z zespołem Take That, Dawidem Kwiatkowskim czy Norbi. Być może podczas tego koncertu wspomni jeszcze o swojej niezrealizowanej marzeniu psychologa.




