Radiostacje przez dekadę mówiły artystom wprost: żadnych natrętnych przemyśleń, żadnych wstrząsów. Doda właśnie to potwierdziła - i nie kryje, co z tego wynikło dla polskiej muzyki.
Doda od lat śpiewa to, co chce, i mówi to, co myśli. W najnowszym wywiadzie dla Pomponika 40-latka nie zostawiła suchej nitki na branżowych standardach - i przy okazji ujawniła kulisy tego, jak przez ostatnie lata powstawały radiowe hity.
Radiostacje mówiły: żadnych przemyśleń
Wokalistka przyznała, że od co najmniej dekady artyści dostawali od radiostacji jasny sygnał: piosenki mają być lekkie, przyjazne i absolutnie niezobowiązujące. Tekst? Drugorzędna sprawa. Według Dody właśnie to zabiło głębię w polskiej muzyce popularnej.
"Odeszło się od przykładania do warstwy lirycznej. Tekst nie jest tak istotny. Mieliśmy też wytyczne od radiostacji już od dekady, żeby piosenki były jak najbardziej przyjazne i niezmuszające do jakichkolwiek natrętnych przemyśleń, żeby nie wstrząsały słuchaczem, żeby nie przerzucał na inną stację" - powiedziała wprost w rozmowie z Pomponikiem.
Efekt? Według niej utwory stawały się coraz prostsze, a niekiedy - jej słowa - wręcz infantylne. I coraz trudniej o piosenkę, którą ktokolwiek będzie nucić za dwadzieścia lat.
Jedna ulubiona piosenka? Doda odmawia wyboru
Reporter Pomponika Damian Glinka zapytał Dodę o najważniejszy utwór jej życia. Wokalistka nie wskazała ani jednego - ani z cudzego repertuaru, ani z własnego.
"Każdy z tych utworów opowiada o innej historii mojego życia i innych emocjach. To tak, jakbyś kazał mi wybrać tylko jedną przyprawę. Jesteś w stanie cukrzyć wszystkie potrawy albo solić wszystkie desery? Do porzygu. Po roku znielubiłbyś nawet tę najbardziej ulubioną. W sztuce i w ogóle w świecie dobra jest różnorodność i możliwość wyboru" - skwitowała w rozmowie z Pomponikiem.
Trudno się nie zgodzić. Choć pewnie kilka radiostacji już się nieswojo wierci na krzesłach.
Co myślicie - ma rację czy przesadza? Dajcie znać w komentarzach.




