Maciej Zakościelny czekał na ten moment od stycznia. Jego pierwsza rola w zagranicznej produkcji - włoskim filmie 'Zróbmy sobie przerwę' - właśnie pojawiła się na polskich ekranach, a 46-latek nie posiada się ze szczęścia.

Od niepewności do sukcesu

Przez wiele miesięcy Zakościelny nie wiedział, czy polska widownia w ogóle zobaczy jego włoski debiut. Kiedy w styczniu jechał na premierę do Rzymu, wszyscy pytali go o polskie kina - a on nie miał dla nich odpowiedzi. Teraz sytuacja się zmieniła. Film trafił do kin w ostatni piątek sierpnia, a aktor nie czekał długo z ogłoszeniem.

"Kiedy w styczniu jechałem na premierę tego filmu do Rzymu, wiele osób pytało mnie, czy będzie go można zobaczyć również w Polsce. I choć bardzo tego chciałem, to niestety nikt wtedy nie mógł odpowiedzieć na to pytanie. Mocno jednak wierzyłem, że film zobaczy również polska widownia. Dlatego bardzo się cieszę, że dzisiaj mogę zaprosić Was do kin na mój włoski filmowy debiut" - ogłosił na Instagramie.

Fani oszaleli. Nawet Pawlicki się odezwał

Pod postem Zakościelnego natychmiast pojawiło się mnóstwo entuzjastycznych komentarzy od fanów. "Nie mogę się doczekać", "Będę w kinie koniecznie", "Gratuluję debiutu" - pisali zachwyceni. Nawet jego kolega po fachu, aktor Antoni Pawlicki, nie wytrzymał i skomentował: "Ale za.......e! Brawo!!!"

Okazuje się, że dla Zakościelnego praca nad "Zróbmy sobie przerwę" to było coś więcej niż zwykła rola. Na potrzeby filmu nauczył się włoskiego, a sama produkcja przywołała mu refleksje o życiu i miłości.

Naukę o miłości i życiowym balansie

W wywiadzie dla Gazzetta Italia aktor zdradził, że doświadczenie na włoskim planie nauczyło go czegoś ważnego. "Dla mnie równowaga życiowa oznacza czas na pracę, rodzinę, przyjaciół i dla samego siebie" - wyznał.

Film rozgrywa się na dwóch planach czasowych - współcześnie i 20 lat wcześniej. Zakościelny mógł tym samym wrócić wspomnieniami do 2006 roku, gdy pierwszy raz odwiedził Rzym. Rola w produkcji Christiana Marazzitiego nauczyła go też czegoś o miłości bliźniaków w filmie.

"Życzyłbym każdej parze, żeby miała takie podejście do miłości jak bohaterowie 'Zróbmy sobie przerwę'. Chciałbym, żebyśmy umieli z wielkim uczuciem przechodzić przez różne etapy związku. Wierzę, że miłość jest uniwersalna" - dodał 46-latek.

Po ponad 25 latach w zawodzie Zakościelny wreszcie spełnił marzenie o zagranicznym debiucie. I choć początkowo sceptycznie patrzył na możliwość wyświetlenia filmu w Polsce, okazało się, że warto było czekać. Teraz zapraszając Polaków do kin, nie kryje dumy z tego osiągnięcia.