Maciej Zakościelny zagrał Polaka, który od 20 lat mieszka we Włoszech. Na potrzeby roli musiał opanować włoski - i zrobił to tak dobrze, że nawet rodzimi użytkownicy języka pochwalili jego wymowę.

# Zakościelny wrócił z zagranicy. Włoski, plan pracy i... całkowicie nowa rola

Maciej Zakościelny pojawił się w studiu "halo tu polsat" z jedną wiadomością - jego film trafił do polskich kin. Mowa o komedii romantycznej "Zróbmy sobie przerwę", włosko-hiszpańsko-polskiej produkcji w reżyserii Christiana Marazzitiego. Premiera w Polsce? Piątek, 28 sierpnia. We Włoszech obejrzało go już około 250 tysięcy osób.

Rola znalazła go na wakacjach

Co ciekawe, casting przebiegł niezwykle. Zakościelny był na urlopie z synami, gdy agent otrzymał wiadomość o możliwości zagrania roli. "Ona znalazła mnie, ponieważ byłem na wakacjach z chłopcami i okazało się, że trzeba się nagrać, ale ja nie mogłem, nie miałem takiej możliwości" - wspominał w "halo tu polsat".

Agent wysłał demo materiałów - najlepsze sceny z dotychczasowej kariery aktora. I to zadziałało. "Wybrali mnie" - mówił Zakościelny z wyraźną satysfakcją.

Nauka włoskiego na planie filmowym

Największym wyzwaniem okazała się jednak język. Zakościelny musiał nauczyć się włoskiego, aby grać postać Polaka mieszkającego we Włoszech od dwóch dekad. "Miałem wspaniałą nauczycielkę, która nie tylko pokazała mi, jak wymawiać słowa, ale przede wszystkim wyjaśniła mi gramatykę" - opowiadał.

Efekty przekroczyły oczekiwania. "Nawet ludzie, którzy znają włoski, mówili, że bardzo dobrze to brzmi" - zdradził. W niektórych scenach musiał nawet celowo pogorszyć wymowę, aby brzmieć bardziej autentycznie jak Polak.

Plan filmowy we Włoszech - co go zaskoczyło

Zakościelny porównywał pracę na zagranicznym planie z polskim. "Niewiele się to różni jeśli chodzi o sposób pracy" - przyznał podczas rozmowy z Agnieszką Hyżą i Krzysztofem Ibiszem. Jedną z największych różnic było jednak podejście do przerw. "Nie było godzinnej przerwy na obiad, tylko można było zjeść wtedy, kiedy rzeczywiście miało się czas. Czasami było tego czasu dużo" - wyjaśnił.

O czym jest film?

Produkacja to historia trzech par, które na przestrzeni prawie 20 lat mierzą się z kryzysami, zmianami w związku i próbują odpowiedzieć na pytanie - czy czasowe rozstanie może uratować relację? Zakościelny wcielił się w główną rolę.

"Zróbmy sobie przerwę" wchodzi do polskich kin już w piątek. Dla 46-latka to kolejna okazja do pracy za granicą - obszar, w którym celebryta czuje się coraz bardziej pewnie.