Alarm pożarowy, ewakuacja, środek nocy. Doda miała nocować w hotelu przed kolejnym dniem festiwalu - zamiast tego stanęła na zewnątrz razem z innymi gośćmi o wpół do drugiej.
Doda przyjechała do Opola na 63. Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej i już pierwszego dnia zachwyciła publiczność na scenie. Noc przyniosła jednak coś zupełnie innego niż zasłużony odpoczynek.
Co się stało w hotelu?
Jakiś gość hotelowy postanowił zapalić papierosa w pokoju - o wpół do drugiej w nocy. Alarm pożarowy zadziałał natychmiast, a wszyscy goście musieli opuścić budynek. Doda nie była wyjątkiem. Artystka relacjonowała całe zajście na Instagramie jeszcze tej samej nocy.
"Bardzo się nie wyspałam, bo ktoś postanowił zapalić sobie fajkę o wpół do drugiej w nocy w hotelu i mieliśmy alarm pożarowy, ewakuacja hotelu i wszystko dramat" - napisała na Instastories.
Doda zamieniła bezsenność w coś dobrego
Skoro i tak sen wypadł z planu, Doda postanowiła nie marnować dnia. Już rano ogłosiła fanom, że jedzie do opolskiego schroniska dla zwierząt - i zaprosiła ich, żeby dołączyli.
"Postanowiłam dzisiaj ten dzień jakoś spożytkować dobrze, dlatego wszystkich moich fanów, którzy przyjechali na festiwal, zapraszam z karmą do schroniska w Opolu na godzinę 12:00 i wyjdziemy sobie z psami na spacer" - poinformowała na Instagramie.
Nocna ewakuacja, zero snu, a rano akcja charytatywna. Doda potrafi wyjść z każdej sytuacji - i to z klasą. Czy fani stawili się ze smakowitą karmą?
Co myślicie o takiej reakcji? Dajcie znać w komentarzach.








