Prokuratura czeka. Doda nie przychodzi. I tak już trzy razy z rzędu.

Postępowanie w sprawie suplementów Dody ciągnie się od ponad roku - i najwyraźniej nie ma zamiaru się skończyć. Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie, Piotr Skiba, potwierdził w rozmowie z TVN24, że piosenkarka trzykrotnie nie stawiła się na przesłuchaniu w charakterze osoby podejrzanej. Śledczy chcą jej przedstawić zarzuty. Kolejny termin wyznaczono na koniec lipca.

O co chodzi z tymi suplementami?

Sprawa dotyczy wypowiedzi Dody na temat produktów jej własnej marki. Artystka publicznie przekonywała, że w połączeniu ze zdrową dietą mogą one wspierać osoby zmagające się z Hashimoto. Sama twierdziła, że choruje na tę chorobę i podobno zrezygnowała z leków na rzecz suplementów - co wywołało falę krytyki ze strony lekarzy i specjalistów.

Postępowanie ruszyło po zawiadomieniu Głównego Inspektora Farmaceutycznego. GIF zawiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa z art. 130 prawa farmaceutycznego - chodzi o przypisywanie produktowi właściwości leczniczych, których ten formalnie nie posiada. Jeśli prokuratura zdecyduje się skierować akt oskarżenia, sprawa trafi do sądu.

Co na to obrona i sąd?

Dziennikarze TVN24 próbowali skontaktować się z kancelarią reprezentującą Dodę - bez skutku. Anna Ptaszek z Sądu Okręgowego w Warszawie wyjaśniła z kolei, że sąd nie dysponuje narzędziami, które pozwoliłyby zakazać artystce wypowiadania się na temat jej produktów.

Doda ma zatem pełne prawo mówić, co chce - przynajmniej do momentu ewentualnego wyroku. Czy pojawi się na kolejnym przesłuchaniu pod koniec lipca? Historia ostatnich trzech terminów nie napawa optymizmem.

Co myślicie - skończy się wyrokiem czy kolejnym odwlekaniem? Piszcie w komentarzach.

Doda
© KAPiF
Doda
© KAPIF
Doda
© KAPiF
Doda
© KAPiF
Doda
© KAPiF