Marta Nawrocka miała ważniejsze sprawy. Za to jej siostra Nina podobno przepracowała razem z Dodą każdy paragraf nowej ustawy o zwierzętach.

Doda od miesięcy siedzi w kancelarii prezydenta i tworzy prawo. Serio. Razem z aktywistą Łukaszem Litewką pracuje nad ustawą o ochronie zwierząt - na bezpośrednie zlecenie Karola Nawrockiego. I właśnie wyszło na jaw, kto w tym projekcie napędza robotę od środka.

Pierwsza dama? Nie. Siostra prezydenta? Tak

Gdy Plotek zapytał Dodę, czy w prace zaangażowana była też Marta Nawrocka - bo pojawiła się na wspólnych zdjęciach z Rabczewską - piosenkarka odpowiedziała krótko: pierwsza dama miała "ważniejsze sprawy". Ale zaraz potem rzuciła nazwisko, którego nikt się nie spodziewał.

"Była też siostra prezydenta, która bardzo kocha zwierzęta i bardzo działa w schroniskach. I jej bardzo na tym zależało, żeby ta ustawa powstała" - powiedziała Doda w rozmowie z Plotkiem.

Nina Nawrocka - bo o niej mowa - według Dody miała być jedną z kluczowych osób przy całym projekcie. Nie polityczką, nie urzędniczką. Po prostu kimś, kto zna temat od podszewki i zależy mu na efekcie.

Ustawa, która ma zmienić wszystko - i wejść lada dzień

Sama Doda zapewnia, że projekt jest wyjątkowy - bo podobno po raz pierwszy uwzględnia rzeczy, które przez lata były ignorowane. Do pracy zaproszono wyłącznie praktyków z kilkunastoletnim doświadczeniem w pracy ze zwierzętami i schroniskami.

"To są bardzo ważne osoby, które na przełomie ostatnich dziesięciu lat mają realne doświadczenie. Nie tylko w teorii, ale także w praktyce" - podkreśliła Rabczewska w tym samym wywiadzie.

Ustawa ma wejść do procedowania jeszcze w tym miesiącu. Doda mówi o tym jak o osobistej misji - nie jednorazowej akcji PR, ale wielomiesięcznej robocie za zamkniętymi drzwiami.

Pytanie tylko jedno: czy ustawa rzeczywiście przejdzie przez Sejm, czy zostanie kolejnym projektem, który utknął w komisjach? Doda obstawiła na tę kartę sporo swojego wizerunku. Teraz czeka razem z nami.