Nigdy nawet razem kawy nie wypili. A prasa przez lata robiła z nich namiętną parę.
Romans z Kondratem? Dancewicz mówi wprost
Renata Dancewicz i Marek Kondrat to jedna z tych ekranowych chemii, które widzowie zapamiętali na długo. Wspólne, odważne sceny w filmach lat 90. robiły swoje - plotkarze nie mogli uwierzyć, że między tą dwójką nic nie iskrzy poza kadrem. Przez dekady spekulacje wracały jak bumerang.
Teraz aktorka postanowiła zamknąć temat raz na zawsze. W rozmowie z Aleksandrą Czajkowską w cyklu "Zza Kadru" Dancewicz odniosła się do plotek bezpośrednio - i bez owijania w bawełnę.
"Byłam bardzo zdziwiona, kiedy prasa zaczęła pisać o naszym romansie, tylko dlatego, że mieliśmy odważne sceny i zagraliśmy w kilku produkcjach z rzędu. Plotki oczywiście były wyssane z palca - nigdy nawet nie byliśmy razem na kawie" - powiedziała Dancewicz w wywiadzie.
Krótko, dosadnie, bez niedomówień. Trzydzieści lat plotek zamknięte jednym zdaniem.
Kondrat zrobił na niej wrażenie - ale tylko zawodowo
Dancewicz nie ukrywa, że Kondrat jest dla niej kimś wyjątkowym - tyle że wyłącznie jako aktor i człowiek. "Marek jest fantastycznym aktorem i człowiekiem. Kiedy pierwszy raz spotkałam się z nim na planie Janusza Majewskiego, byłam zachwycona" - przyznała szczerze w rozmowie.
Dodała też, że atmosfera na planach była dobra, a przyjaźnie zawarte przy tej okazji przetrwały do dziś. Romans jednak nigdy nie wchodził w grę.
Przy okazji aktorka odniosła się do odważnych scen, które wtedy grała. Przez widzów była postrzegana jako uosobienie kobiecości - co jej samej wcale nie sprawiało przyjemności. "Wystawienie się na widok publiczny jest wstydliwe. Zdecydowana większość osób nie jest zadowolona z tego, jak wygląda (...) Nie byłam przecież pierwszą aktorką, która je grała. Kino lat 80. i 90. było pełne takich scen" - tłumaczyła w wywiadzie.
Czy fani po tym wyznaniu dadzą spokój plotkom sprzed lat? Sądząc po tym, jak mocno ta dwójka zakorzeniła się w zbiorowej wyobraźni - niekoniecznie. Ale przynajmniej Dancewicz zrobiła swoje.




