Maja Chwalińska zdobyła pierwszy tytuł w głównym cyklu WTA. Po zwycięstwie 6:4 (po stracie pierwszego seta) polska tenisistka stanęła przed mikrofonem i pierwszą osobą, do której się zwróciła, była jej rywalka.

Zwycięstwo bez grymas

Niedzielny mecz Maję Chwalińskiej zapisze się na długo. Polska tenisistka znalazła się pod ścianą - przegrała pierwszy set - ale zamiast się poddać, wróciła do gry jak lew. Wygrała 6:4 i tym samym podniosła pierwszy trofeum w karierze w głównym cyklu WTA. To był moment, o którym marzyła każdą noc treningów.

Ale Chwalińska nie zrobiła tego, co zazwyczaj robią zwycięzcy. Nie celebrowała triumfu tylko dla siebie.

Słowa dla rywalki

Podczas ceremonii wręczenia nagród polska tenisistka najpierw przywitała publiczność w chińskim - gościnnie, bez pokazywania się. Potem przyszły słowa dla Sonay, dziewczyny, którą właśnie pokonała.

"Przede wszystkim gratulacje dla Sonay za świetny tydzień. Jesteś naprawdę imponującą zawodniczką. Miałam okazję obejrzeć kilka twoich meczów i byłam pod wielkim wrażeniem. Życzę Ci wszystkiego najlepszego, naprawdę. Jestem pewna, że czeka Cię wspaniała przyszłość" - powiedziała przed mikrofonem, bez przygotowanego tekstu, naturalnie.

To nie była formalna grzeczność. To było szczere uznanie dla konkurentki.

Dziękczynienia od A do Z

Chwalińska nie zapomnęła o nikkim. Wymienił zespół - trenerów, fizjoterapeutów, nutriologa. Sponsorów. Sędziów turnieju. Chłopców do podawania piłek. Wolontariuszy. Każdy człowiek, który miał palec w tym zwycięstwie, usłyszał imię z jej ust.

"Dzięki wam mogliśmy skupić się na grze" - podkreśliła, patrząc w oczy każdemu.

Do kibiców ostatnie słowo

Na koniec polska tenisistka zwróciła się do publiczności - zarówno tej na trybunach, jak i tej przed telewizorami na całym świecie. Przyznała, że każdy mecz, który rozegrała, był dla niej wyjątkowy dzięki ich wsparciu.

"Naprawdę podobał mi się czas spędzony tutaj" - stwierdziła, uśmiechając się szeroko.

Chwalińska właśnie pokazała, jak wygląda zwycięstwo z klasą. Pierwsza myśl nie o sobie, ale o rywalce. Druga - o zespole. Trzecia - o ludziach, którzy ją wspierali. To wiadomość, którą powinno się wysyłać dalej w świecie tenisa.