Zakryła twarz dłonią i parsknęła śmiechem. Wszystko przez jedno zdanie dziennikarza Polsat Sport, który postanowił przedstawić Maję Chwalińską jej pełnym, oficjalnym imieniem.
Zakryła twarz dłonią i parsknęła śmiechem. Wszystko przez jedno zdanie dziennikarza Polsat Sport, który postanowił przedstawić Maję Chwalińską jej pełnym, oficjalnym imieniem.
Maja Ewa? Tenisistka nie była zachwycona
Mateusz Lorek z Polsat Sport przywitał 25-latkę na antenie słowami: "Maja Ewa Chwalińska". Reakcja była błyskawiczna - tenisistka zakryła twarz ręką i roześmiała się. "O nie..." - tylko tyle zdołała powiedzieć, wyraźnie rozbawiona.
Dziennikarz nie odpuszczał. Zestawił ją od razu z Igą Świątek, zwracając uwagę, że obie mają podobny układ imion: "Iga Natalia Świątek i Ewa Maja Chwalińska" - dodał Lorek podczas wywiadu dla Polsat Sport. Chwalińska nie wyjaśniła jednak, dlaczego jej drugie imię wywołało taki wybuch śmiechu. Tajemnica zostaje.
Wimbledon czeka - a rywalka to nie byle kto
Cały ten śmiech rozegrał się w przeddzień poważnych zmagań. Maja Chwalińska jest już w Londynie, gdzie jako zdobywczyni dzikiej karty wystąpi na Wimbledonie. To bezpośrednia konsekwencja jej gigantycznego sukcesu na Roland Garros.
Pierwszy mecz rozegra w poniedziałek. Rywalką będzie Mananchaya Sawangkaew z Tajlandii. Oczekiwania kibiców są wysokie - pytanie, czy Chwalińska powtórzy paryską formę na trawie.
Na razie jedno jest pewne: drugie imię Maja Ewa weszło do popkultury. Czy tenisistka wybaczy dziennikarzowi to ujawnienie - zobaczymy po meczu.



