Finał Roland Garros, awans z 114. na 21. miejsce w rankingu WTA, trzy miliony złotych nagrody - i pogróżki od siedemnastego roku życia. Maja Chwalińska w rozmowie z Marcinem Prokopem i Dorotą Wellmann w 'Dzień dobry TVN' powiedziała wprost to, o czym sport woli milczeć.

Awans jak z bajki, ciemna strona jak z życia

Maja Chwalińska ma 25 lat i właśnie weszła do tenisowej elity. Na Roland Garros dotarła do finału, pokonując po drodze Annę Kalinską w ćwierćfinale. Zaczęła turniej jako 114. rakieta świata, kończyła go na 21. pozycji. Nagroda finansowa po odliczeniu francuskich podatków wyniosła około 770 tysięcy euro - czyli blisko 3 miliony złotych.

Ale w studiu 'Dzień dobry TVN' nie mówiła tylko o sukcesach.

"Dla mnie to też jest jeszcze jak sen. To wszystko wydarzyło się w krótkim odstępie czasowym. Nadal nie dowierzam w to, co się stało" - przyznała tenisistka prowadzącym Marcinowi Prokopowi i Dorocie Wellmann.

Pogróżki od 17. roku życia. Wie, że teraz będzie ich więcej

Chwalińska nie owijała w bawełnę, gdy rozmowa zeszła na hejt. Powiedziała wprost, że groźby zna od początku profesjonalnej kariery - i nie spodziewa się, żeby po Roland Garros miało się to zmienić.

"Tak naprawdę każdy tenisista je dostaje, niezależnie od szczebla. U mnie zaczęło się to, kiedy miałam 17 lat. Zdaję sobie sprawę, że teraz będzie tego więcej, bo porażek też będzie dużo. Mam nadzieję, że jestem na tyle dojrzałą osobą, żeby sobie z tym poradzić" - mówiła w wywiadzie.

Wychowana w Dąbrowie Górniczej tenisistka gra od siódmego roku życia. Przyznała, że przez lata kariery zdarzało jej się tracić radość z gry - i potrzebowała przerw, żeby ją odzyskać. "Gdzieś po drodze utraciłam tę radość przez wszystkie lata, ale cieszę się, że ją odzyskałam" - powiedziała.

Podkreśliła też, jak trudne jest dorastanie pod presją kibiców. "Zaczynamy grać w tenisa, kiedy jesteśmy dziećmi, a profesjonalnie zaczynamy grać jako nastolatkowie. Ludzie wytykają nam błędy, a my próbujemy ogarnąć wszystko, co dzieje się wokół nas" - oceniła.

To, co trzyma ją na powierzchni? Bliscy - nie komentarze w sieci.

Czy kolejne sukcesy Chwalińskiej oznaczają też kolejną falę hejtu? Sądząc po jej słowach - sama nie ma co do tego wątpliwości.

Maja Chwalińska, fot. screen TVN
Maja Chwalińska, (© screen TVN)
Maja Chwalińska, fot. screen TVN
© screen TVN
Maja Chwalińska, fot. screen TVN
© screen TVN
Młoda Maja Chwalińska, fot. screen TVN
Młoda Maja Chwalińska, (© screen TVN)
Młoda Maja Chwalińska, fot. screen TVN
© screen TVN
Maja Chwalińska, fot. Instagram
Maja Chwalińska, (© Instagram)