Gdy ostatnia piłka wylądowała po stronie Diany Sznajder, mama i tata Chwalińskiej zerwali się z miejsc i się rozpłakali. Kamery Eurosportu nie miały wyboru - musiały tam pojechać.
Maja Chwalińska pokonała Dianę Sznajder 7:6, 6:4 i zameldowała się w finale Roland Garros. Żaden z setów nie przyszedł łatwo - ten pierwszy rozstrzygnął tie-break. Ale gdy walka się skończyła, prawdziwy spektakl zaczął się na trybunach.
Łzy, krzyki i Monika Olejnik w jednym kadrze
Rodzice tenisistki przeżyli awans córki dosłownie całym ciałem - skakali, krzyczeli, ściskali się, a na ich twarzach widać było łzy. To nie był performans dla kamer. To był moment, gdy lata treningów, wyrzeczeń i rodzicielskiej wiary w dziecko nagle złożyły się w jedno.
Na miejscu była też Monika Olejnik, która oglądała mecz razem z partnerem Tomaszem Ziółkowskim. Dziennikarka pokazała w mediach społecznościowych zdjęcia i nagrania z trybun - widać na nich wspólne świętowanie z rodzicami Mai i wzruszenie po awansie. Olejnik dała jasno do zrozumienia, że jej paryski doping dla Chwalińskiej trwa.
Finał w sobotę - rywalką Mirra Andriejewa
W decydującym meczu Maja Chwalińska zmierzy się z Mirrą Andriejewą. Polka zagra o tytuł Rolanda Garrosa - tytuł, który w kobiecym tenisie ostatnio kojarzy się z jednym polskim nazwiskiem. Tym razem na korcie stanie inne.
Finał zaplanowano na sobotę. Rodzice już wiedzą, gdzie będą siedzieć. I chyba wszyscy wiemy, że chusteczki też się przydadzą.
Czy Maja Chwalińska napisze w Paryżu historię polskiego tenisu? Dajcie znać w komentarzach, czy oglądacie razem z nami.






