Katarzyna Bosacka gotuje bób od lat i przez całe to życie robiła to źle. Sama to przyznała - i dodała, że wyprowadził ją z błędu przypadkowo poznany mężczyzna z Azerbejdżanu.

Bosacka to dla milionów Polaków autorytet w kuchni i przy zakupach. Jej programy w TVN Style - "Wiem, co jem i wiem, co kupuję" - zbudowały jej pozycję dziennikarki, której zdanie liczy się przy każdym sklepowym koszyku. Tym bardziej zaskakujące jest jej najnowsze wyznanie.

"Całe życie źle gotowałam bób"

Bosacka przyznała w mediach społecznościowych, że przez lata przyrządzała bób nieprawidłowo - i dopiero rozmowa z przypadkowo poznanym mężczyzną z Azerbejdżanu otworzyła jej oczy. Jak sama powiedziała: "Całe życie źle gotowałam bób. Ostatnio pewien pan z Azerbejdżanu powiedział mi tak: bób należy przepłukać na sicie, zalać wrzątkiem i gotować w nieosolonej wodzie z dodatkiem kopru."

Kluczowe okazują się dwa szczegóły, które większość z nas ignoruje: brak soli w wodzie podczas gotowania oraz czas - dokładnie około 10 minut. "Mniej więcej 10 minut, żeby pozostał zieloniutki w środku, a nie był rozgotowaną paćką" - tłumaczyła Bosacka. Sól, masło lub oliwę dodaje się dopiero po ugotowaniu. Nie wcześniej.

Dlaczego to ma znaczenie?

Bób to jedno z najcenniejszych warzyw strączkowych lata - bogate w białko roślinne, chętnie wybierane przez osoby ograniczające mięso. Problem w tym, że źle ugotowany bób traci kolor, konsystencję i część wartości odżywczych. Gotowanie w osolonej wodzie sprawia, że łupiny twardnieją, a samo ziarno robi się szare i mączne.

Rada z koprem też nie jest przypadkowa - koper łagodzi ewentualne wzdęcia, które bób potrafi wywołać, szczególnie gdy jemy go w większych ilościach.

Czy wy też gotowaliście bób w osolonej wodzie? Dajcie znać w komentarzach - ciekawi nas, ilu z nas robiło to tak samo jak Bosacka.