Łzy na policzkach, cisza w amfiteatrze i jeden komentarz, który powtarzał się wszędzie - 'zwycięstwo'. Ewa Błaszczyk zabrała głos w Opolu i przypomniała, czym jest prawdziwy artyzm.
Co się wydarzyło na scenie w Opolu?
Ewa Błaszczyk wystąpiła dwukrotnie podczas niedzielnego koncertu 'Kiedy mnie już nie będzie...' na 63. Krajowym Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu. Wieczór był hołdem dla Agnieszki Osieckiej i Magdy Umer - i to właśnie ten koncert zebrał najcieplejsze recenzje z całego festiwalowego weekendu.
Pierwszy raz Błaszczyk stanęła na scenie solo z utworem 'Jeżeli miłość jest'. Drugi raz wróciła w tercecie z Katarzyną Dąbrowską i Olgą Bończyk, by zaśpiewać tytułowe 'Kiedy mnie już nie będzie'. To właśnie to wykonanie wywołało lawinę reakcji - zarówno w amfiteatrze, jak i przed telewizorami.
Obok Błaszczyk na scenie pojawili się m.in. Zbigniew Zamachowski, Kuba Badach, Katarzyna Żak, Wiktor Zborowski, Piotr Polk, Hanna Śleszyńska oraz Maciej Musiałowski.
Fani nie zostawili suchej nitki na recenzjach
Pod postem TVP komentarze posypały się lawinowo. Jeden z nich stał się cytatem wieczoru: 'Pojawienie się Ewy Błaszczyk na wczorajszym koncercie jest jego zwycięstwem. To jest doskonała interpretatorka piosenki i zobaczyć ją na tej legendarnej scenie było przeżyciem. A wykon trio żeńskiego zacny.'
Inni wtórowali: 'Ewa przepięknie wyglądała i śpiewała, zresztą każdy z wykonawców, ale Ewa skradła serce.' Pojawiały się też krótsze, ale równie wymowne wpisy: 'Łzy na policzkach po wysłuchaniu wspaniałego wykonania trzech niezwykłych kobiet' czy 'Prawie trzy pokolenia - panie Ewa, Olga i Kasia. Wiedzą, o czym śpiewają. To są po prostu artystki.'
Króciutkie 'Dziękuję' pod postem zebrało setki polubień - i chyba nic więcej nie było potrzebne.
Cały festiwal oceniany był przez fanów niejednoznacznie. Ale ten jeden wieczór - i jedna kobieta na scenie - sprawiły, że Opole znów brzmiało jak Opole. Przypadek? Raczej nie.
Co myślicie o występie Ewy Błaszczyk? Dajcie znać w komentarzach.




