Dziewięćdziesiąt koncertów rocznie, nowa płyta w drodze i zero myśli o odpoczynku. Michał Bajor kończy dziś 69 lat i udowadnia, że emerytura to słowo z innego słownika.
Dziewięćdziesiąt koncertów rocznie, nowa płyta w drodze i zero myśli o odpoczynku. Michał Bajor kończy dziś 69 lat i udowadnia, że emerytura to słowo z innego słownika.
Na scenie debiutował w 1970 roku - w eliminacjach do Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. Pół wieku później gra w coraz większych salach, a publiczność wciąż dopisuje. Ustawowy wiek emerytalny osiągnął cztery lata temu. W praktyce nic z tego.
90 koncertów i trzydziesta płyta. Gdzie tu czas na emeryturę?
W rozmowie z Plejadą, udzielonej z okazji urodzin, Bajor nie owijał w bawełnę. Zdradził, co go czeka w najbliższych miesiącach: "We wrześniu nagrywam kilkanaście piosenek na moją trzydziestą już płytę. A teraz przygotowuję się do dwóch singli z piosenkami napisanymi dla mnie przez Anię Dąbrowską i Pawła Stankiewicza. Emeryturę mam tylko na papierze, bo w praktyce bardzo lubię koncertować - szczególnie że gramy w coraz większych salach: w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu i wielu innych miastach".
Przy okazji wyjaśnił też, dlaczego nie zobaczymy go w tym roku w Opolu. Nie chodzi o żaden konflikt ani niechęć do festiwalu. Bajor po prostu pilnuje własnego rytmu. "Nie chcę wyskakiwać ludziom z lodówki. Nie muszę być wszędzie i na każdym festiwalu. Sam gram dla moich widzów około 80-90 koncertów w sezonie, a nie wszyscy artyści mają aż tyle występów. Od lat staram się wybrać jeden z tych festiwali" - powiedział Plejadzie.
Niedawno pojawił się gościnnie na jubileuszowym koncercie Agnieszki Chylińskiej - na jej specjalne zaproszenie. Tyle wystarczy.
'Wnuki nie biegają'. Bajor szczery o samotności
Na zawodowym froncie Bajor ma wszystko. Na osobistym - przyznaje wprost, że czegoś brakuje. W rozmowie z portalem Na Temat, przy okazji jubileuszu 50-lecia pracy artystycznej w 2023 roku, powiedział bez ogródek: "Zabrakło na pewno rodziny najbliższej. Wiemy wszyscy, że nie mam najbliższej rodziny. W sensie, że dzieci, wnuki nie biegają. Nie słyszę 'dziadku'. No, coś za coś".
Jest jednak jeden powód do radości w rodzinnym wymiarze. Jego bratanica Bogumiła właśnie ukończyła wydział wokalno-aktorski w warszawskiej Akademii Teatralnej. Bajor nie ukrywa, że liczy na wspólny projekt - kiedyś, przy odpowiedniej okazji.
W środowisku artystycznym cieszy się za to ogromnym szacunkiem. Znajomości ma, życzliwych ludzi wokół nie brakuje. Publiczność w Polsce, jak sam mówi, "tęskni za piosenką środka" - i właśnie ona napędza go do działania bardziej niż jakakolwiek emerytura.
Sześćdziesiąt dziewięć lat, trzydziesta płyta w przygotowaniu i żadnych planów na zwolnienie tempa. Bajor to po prostu inny gatunek artysty.
Czy ktoś jeszcze pamięta jego debiut w Opolu sprzed ponad pięćdziesięciu lat? Dajcie znać w komentarzach.




