Żona pisze teksty, mąż ugniata muzykę - i nikt nikomu nie wchodzi w drogę. Kuba Badach w rozmowie z Kayah przyznał, że sekret jego małżeństwa z Aleksandrą Kwaśniewską można streścić w jednym zdaniu.

Kuba Badach gościł ostatnio w podcaście RMF Classic, gdzie rozmawiał z Kayah. I przy okazji powiedział kilka rzeczy, które kończą wszelkie spekulacje o tym, jak naprawdę funkcjonuje jego małżeństwo z Aleksandrą Kwaśniewską.

Każde gra na swoim instrumencie

Nowa płyta Badacha "Radio Edit" to projekt w całości oparty na tekstach Kwaśniewskiej. Muzyk przyznał, że taki podział obowiązków to nie przypadek - to świadoma filozofia, którą zaczerpnął od gitarzysty Piotra Żaczka.

"Niech każdy się zajmie swoim instrumentem. Nie wtrącajmy się sobie. I właśnie to jest dokładnie to, dlaczego nam z Olą tak się dobrze pracuje, bo ona się zajmuje tekstami, ja nie mam tej łatwości. Ona gnie te słowa po prostu w sekundę, a ja ugniatam muzykę" - powiedział Badach w podcaście RMF Classic.

Brzmi jak przepis na idealną współpracę. Ale to nie wszystko.

Poczucie humoru jako spoiwo związku

Kayah podczas rozmowy zauważyła, że oglądając program Kwaśniewskiej "Jestem Kobietą", w którym Badach był gościem własnej żony, oboje śmiali się przez cały czas i sprawiali wrażenie przede wszystkim przyjaciół. Zapytała wprost, na ile przyjaźń jest ważna w małżeństwie.

Kompozytor zdziwił się pytaniem. "A to się da tak rozdzielić?" - odparł bez chwili wahania. Gdy Kayah przyznała, że zna pary, które łączy wyłącznie chemia i fizyczność, Badach natychmiast zaznaczył, że jego związek działa inaczej.

"My mamy jedno spoiwo absolutnie genialne - to jest poczucie humoru. A Ola jest łobuz straszny, jeśli chodzi o poczucie humoru" - podkreślił w rozmowie z Kayah w podcaście RMF Classic.

Kwaśniewska i Badach od lat uchodzą za jedną z bardziej zgodnych par polskiego show-biznesu. Teraz wiadomo już, że to nie tylko wizerunek na potrzeby mediów - przynajmniej według samego Badacha. Wspólna praca nad albumem, wspólny śmiech na wizji i wyraźny szacunek do kompetencji drugiej strony. Proste? Może. Ale rzadkie.

Co myślicie - to przepis do skopiowania, czy po prostu szczęśliwy traf? Piszcie w komentarzach.