Opolski amfiteatr od frontu - blask, konfetti, owacje. Od tyłu - zupełnie inna historia. Za kulisami tegorocznego festiwalu działo się to, czego żadna kamera telewizyjna nie uchwyciła.
Festiwal w Opolu to nie tylko to, co widać na ekranie. Gdy prowadzący ogłaszali kolejne punkty programu, za sceną artyści żyli własnym życiem - ktoś nerwowo chodził w kółko, ktoś inny chował się w kącie ze swoimi myślami.
Badach skupiony, Przybysz w czerni
Kuba Badach za kulisami sprawiał wrażenie człowieka, który ma poważniejsze sprawy na głowie niż small talk. Wokalista stał z założonymi rękami, w ciemnych okularach przeciwsłonecznych, i rozmawiał z jednym z organizatorów. Skupiony, konkretny, bez uśmiechu do obiektywu - wyglądał jak ktoś, kto dopracowuje każdy szczegół przed wejściem na scenę.
Natalia Przybysz postawiła na czarny, luźny garnitur i białą bluzkę. Przemierzała festiwalowe zaplecze spokojnie, jakby w swojej własnej bańce. Minimalistyczna stylizacja, zamknięta mina - artystka wyraźnie nie była tam po to, żeby pozować do zdjęć.
Drzewiecka bez blichtru, Kaminski bez kompromisów
Gabi Drzewiecka trafiła przed obiektyw w dresowych spodniach i jasnofioletowym t-shircie związanym w talii. Z notatkami w ręku i bez grama scenicznego przepychu - prezenterka udowodniła, że za kulisami liczy się robota, nie stylizacja.
Ralph Kaminski, jak to Ralph, wyglądał odwrotnie. Ciemny dwurzędowy garnitur, nienagannie dopięty, ekipa w równie nieoczywistych strojach. Nawet czekając na swoją kolej, wyróżniał się z tłumu w sposób, który trudno zignorować.
Doda z kolei podobno przyciągała spojrzenia jeszcze zanim weszła na scenę - w spektakularnej kreacji z gorsetową górą, która według relacji obecnych wyglądała jak nowoczesna suknia ślubna.
Co tak naprawdę mówiły sobie gwiazdy za zamkniętymi drzwiami - tego już żadne zdjęcie nie zdradzi. Ale twarze mówią sporo. Wam która wersja Opola bardziej odpowiada - ta telewizyjna czy ta z kulis?










