Wszyscy krzyczą, Badach myśli. Gdy Doda, Skolim i Skiba grzmiały o świadczeniach dla artystów, mąż Aleksandry Kwaśniewskiej podszedł do sprawy spokojnie - i powiedział coś, co ucina połowę tej dyskusji.
Państwo ma płacić artystom? Badach tłumaczy, dlaczego to nie jest takie proste
Kuba Badach uważa, że zamiast oceniać, czy konkretny twórca "zasługuje" na wsparcie, warto zadać sobie jedno pytanie - co by było, gdyby sztuki po prostu nie było. W rozmowie z Pudelkiem wokalista powiedział wprost: "To jest sytuacja, na którą trzeba patrzeć długofalowo, bo kultura jest kręgosłupem danego narodu. Jeżeli wielu ludzi, którzy chcieliby się poświęcić sztuce, nie będzie mogło sobie na to pozwolić, to być może nie powstaną rzeczy, które nam później pomagają przetrwać".
Badach przyznał, że nie śledził dokładnie wypowiedzi kolegów z branży. Zamiast wchodzić w personalne przepychanki, zaproponował inną perspektywę - szerszą i, trzeba przyznać, trudniejszą do odrzucenia.
"I co wtedy? No właśnie" - wokalista stawia pytanie bez odpowiedzi
Argument Badacha jest prosty: nie wiemy, co artysta stworzy za dekadę. Może właśnie to jedno dzieło - napisane w późnym wieku, po latach prób - będzie tym, które komuś uratuje dzień. Albo więcej. "My tak naprawdę nie wiemy, do czego artysta jest zdolny, bo czasami to największe dzieło może stworzyć w późniejszym wieku. Ale to może być coś takiego, co w krytycznej sytuacji w naszym życiu nas dźwignie" - przekonywał w rozmowie z Pudelkiem.
Na koniec wokalista poprosił o myślowy eksperyment: wyobraź sobie, że nie masz dostępu do muzyki, filmów, seriali, książek. "I co wtedy? No właśnie" - skwitował.
Czy to wystarczający argument, żeby przekonać sceptyków? Fani już komentują - i nie są zgodni. A wy co sądzicie?



