Dwa litry wody, elektrolity i coś, czego nie kupisz w aptece. Anna Dymna wyjawiła w rozmowie z 'Faktem' swój przepis na przeżycie fali upałów - i brzmi jak lekcja życia, nie poradnik dietetyczny.

Dwa litry wody, elektrolity i coś, czego nie kupisz w aptece. Anna Dymna wyjawiła w rozmowie z 'Faktem' swój przepis na przeżycie fali upałów - i brzmi jak lekcja życia, nie poradnik dietetyczny.

Dymna o upałach: elektrolity to nie wszystko

Aktorka przyznała wprost, że wysokie temperatury jej nie zachwycają - ale też nie zamierza na nie narzekać. W rozmowie z 'Faktem' wyjaśniła, że jej strategia opiera się na nawodnieniu i zmianie podejścia do tego, na co i tak nie ma wpływu.

"Ja mam taki charakter, że cieszę się z każdej temperatury. Jak jest upał, znajduję sobie w nim coś dobrego. Umiem się w upale zachować. Mam elektrolity, piję dwa litry wody dziennie, a wtedy nawet więcej. Cieszę się, że jest upał. Potem, jak leje, to się cieszę, że leje. Jak wieje wiatr, to uwielbiam wiatr. A jak nie ma wiatru, to jest cisza, chwila spokoju" - powiedziała Dymna w rozmowie z 'Faktem'.

Brzmi prosto, ale za tymi słowami stoi coś więcej niż tylko optymizm na pokaz.

"Nie będę wygadywać głupot" - Dymna bez ogródek

Dymna zaznaczyła wyraźnie, że nie chodzi jej o udawanie zachwytu nad każdą pogodą. Chodzi o coś bardziej praktycznego - oszczędzanie energii na rzeczy, które można zmienić, zamiast tracić ją na narzekanie.

"Ja nie mówię, że lubię upały. Ja się nauczyłam cieszyć nimi. Jeżeli nie mam na coś wpływu, to umiem się zachować i nie będę wygadywać głupot. Bo ja nie od tego jestem" - dodała aktorka w tym samym wywiadzie dla 'Faktu'.

Krótko, konkretnie i bez owijania w bawełnę - jak to Dymna. Przy 35 stopniach w cieniu ta filozofia brzmi całkiem rozsądnie.

Może zamiast szukać wolnego miejsca przy wentylatorze, warto po prostu wziąć przykład z aktorki - i nalać sobie szklankę wody z elektrolitami? Co wy na to?