Siedział na kanapie z synem i słuchał, jak Vincent po raz kolejny mówi: 'Tato, zróbmy eliksir'. Po latach tych rozmów Krzysztof Ibisz w końcu się poddał.

Sześćdziesiąt jeden lat, twarz bez zmęczenia i własny napój w każdym sklepie w Polsce. Ibisz robi to, co Ibisz - wygląda dobrze i ma na to gotową historię.

Ananas, karambola i syn, który nie odpuszczał

Krzysztof Ibisz przez lata przemycał w wywiadach prostą tezę: na zdrowie trzeba sobie zapracować, nie czekać aż samo przyjdzie. Teraz poszedł o krok dalej i wypuścił własny napój, który z przymrużeniem oka ochrzcił Eliksirem Młodości. W rozmowie z Kozaczkiem wyjaśnił, skąd pomysł na smak: "Połączyłem ananasa, który ma dosyć mocny, słodki smak, z karambolą, która jest w Polsce nieznana, czyli takim 'star fruit'. To jest coś pomiędzy polskim jabłkiem, winogronami, a cytryną" - mówił prezenter. Produkt dostępny jest w dwóch wersjach - z cukrem i zero kalorii. Ibisz podkreśla, że nie ma w nim sztucznych składników. Ale co ważniejsze - to nie jest kolejna twarz przyklejona do cudzego projektu. "To nie jest jakaś moja twarz w jakimś produkcie, to jest mój własny produkt" - zaznaczył w rozmowie z Kozaczkiem. I tu pojawia się Vincent. Syn Ibisza latami namawiał ojca do tego kroku. "To mój syn latami do mnie mówił: 'Tato, zróbmy eliksir'. Mój syn chce być przedsiębiorcą, do tego się przygotowywał i w sumie to on pociągnął za te wszystkie nitki" - przyznał prezenter. Rok temu podobno nie wiedział nic o produkcji napojów. Dziś twierdzi, że wie prawie wszystko.

Mężczyźni i dbanie o siebie - Ibisz był tu pierwszy

Sześćdziesiąt jeden lat temu nikt w Polsce nie pisał poradników dla panów o tym, jak wyglądać. Ibisz zrobił to szesnaście lat temu, wydając książkę "Jak Dobrze Wyglądać po 40". W tamtych czasach sam temat brzmiał kontrowersyjnie - mężczyzna dbający o siebie? W Polsce? Dziś żarty z jego wyglądu są stałym elementem popkultury, a on sam chętnie je podkręca. Ale za tym dystansem stoi konsekwentna filozofia: organizm trzeba pielęgnować, bo nie odmłodzi się sam od leżenia na kanapie. Czy Eliksir Młodości faktycznie robi różnicę, czy to sprytny biznes rodzinny z chwytliwą nazwą? Tego Ibisz nie ujawnia. Za to Vincent już udowodnił, że potrafi doprowadzić projekt do końca. I to przy ojcu, który - jak sam przyznaje - jest bardzo zajęty zawodowo. Kto w waszym domu byłby takim Vincentem? Dajcie znać w komentarzach.