Fani już obliczają, że Mandaryna zmiecie konkurencję z parkietu. Krzysztof Ibisz ma dla nich zimny prysznic.
Marta Wiśniewska to druga ogłoszona uczestniczka jesiennej edycji Tańca z gwiazdami - zaraz po Helenie Englert. Polsat potwierdził to oficjalnie, a sama zainteresowana nie kryła radości. W programie Halo tu Polsat wyznała: "Na maksa się ucieszyłam i to właśnie dla mnie jest fantastyczny moment, że jeszcze - mam nadzieję - będę miała siłę, więc bardzo głośno krzyczałam: Tak, zrobię to, to będzie super przygoda!"
Fani liczą na przewagę. Ibisz studzi emocje
Część widzów natychmiast założyła, że Mandaryna - jako zawodowa tancerka - wejdzie do show z gotową przewagą nad resztą stawki. Podobne głosy pojawiły się w poprzedniej edycji, gdy ogłoszono udział Izy Miko, absolwentki szkoły baletowej. Program szybko zweryfikował te oczekiwania - Miko odpadła już w szóstym odcinku. Sama Mandaryna też ucięła spekulacje krótko: "Taniec towarzyski jest na bardzo odległej planecie do tego, co ja robię".
Teraz dołączył do niej Krzysztof Ibisz. Prowadzący Taniec z gwiazdami od lat obserwuje, jak gwiazdy z doświadczeniem scenicznym potykają się na parkiecie o rzeczy, których się nie spodziewały. W rozmowie z Telemagazynem powiedział wprost: "Wiem, że jeżeli ktoś miał coś wspólnego z baletem, to jest to kompletnie coś innego niż taniec towarzyski. Dostrzegają to potem widzowie, bo widzą, jak to jest trudne i że jest to w ogóle inna bajka. Nie śledziłem losów Mandaryny, ale bardzo ją lubię".
"Czasami stare doświadczenia są gorsze niż uczenie się od zera"
Ibisz poszedł jeszcze dalej. Według niego wcześniejsza praktyka taneczna może uczestnikowi nie pomagać - a wręcz ciążyć. Jako przykład przywołał Gamou, który do programu wszedł bez żadnego przygotowania tanecznego i w trzy miesiące wyrósł na tancerza niemal zawodowego. "Często obserwujemy nasze gwiazdy, które nie miały nic wspólnego z tańcem, jak pięknie potrafią się rozwinąć. Wydaje mi się, że czasami stare doświadczenia są gorsze niż uczenie się od zera" - stwierdził prezenter w Telemagazynie.
Mandaryna sama przyznała, że czeka ją "lekcja pokory" - i wygląda na to, że Ibisz w pełni to rozumie. Parkiet TzG lubi zaskakiwać. Czy tym razem postawi na głowie oczekiwania fanów i Mandaryna zawiedzie - a może właśnie udowodni, że wszyscy się mylili?




