Ten sam blok, ta sama winda i dwoje ludzi, którzy rok wcześniej nie chcieli już na siebie patrzeć. Tak zaczęła się historia Hanny Żudziewicz i Jacka Jeschkego - nie z bajki, ale z windy na warszawskim osiedlu.

Hanna Żudziewicz i Jacek Jeschke są dziś małżeństwem z dwuletnią rocznicą ślubu za sobą. Ale zanim do tego doszło, między nimi była cisza, żal i kilka miesięcy w różnych krajach. Para opowiedziała o tym wszystkim w szczerym wywiadzie dla magazynu VIVA!.

Mistrze parkietu, którzy nie wytrzymali własnego tempa

Oboje zaczynali jako dzieci, w różnych miastach - Jacek w Jeleniej Górze, Hanna w Zielonej. Warszawa ich połączyła: największe kluby, najlepsi trenerzy, nieograniczone możliwości. Razem stworzyli duet, który przed dwudziestką wygrywał największe światowe turnieje. On był mistrzem Polski, ona wicemistrzynią - każde z innym partnerem, zanim ktoś wpadł na pomysł, żeby ich zestawić.

Pomysł był strzałem w dziesiątkę. Tyle że tempo, w jakim żyli, zrobiło swoje. Po jednym nieudanym starcie napięcie między nimi osiągnęło punkt krytyczny. Jacek podziękował Hannie za współpracę i wyjechał do Moskwy. Ona pojechała do Rumunii. Koniec.

"Jacek jest z Jeleniej Góry, ja z Zielonej, ale spotkaliśmy się i zaczęliśmy razem tańczyć w Warszawie, bo tutaj są największe możliwości, najwięcej klubów tanecznych i trenerów z całego świata" - powiedziała Hanna Żudziewicz w rozmowie z VIVA!

Winda, która zmieniła wszystko

Hanna wróciła do Polski z konkretnym powodem: dostała propozycję udziału w Tańcu z Gwiazdami. Mieszkanie w Warszawie znalazła w ostatniej chwili - jej tata szukał lokum miesiąc przed startem programu. Kiedy się wprowadzała, nie wiedziała, że w tym samym bloku mieszka już Jacek. Spotkali się w windzie.

On zareagował natychmiast. "Pomyślałem od razu, żebyśmy jeszcze raz spróbowali. A Hania na to, że ona nie ma czasu, bo ma teraz Taniec z Gwiazdami" - przyznał Jacek Jeschke w wywiadzie dla VIVA!

Hanna nie była skora do kompromisów. Miała żal, że to Jacek zakończył ich wcześniejszą współpracę - i dała mu to odczuć. "Nie byłam zbyt miła i myślałam sobie: tak, teraz tak ci nagle zależy, a tak naprawdę to ty przestałeś ze mną tańczyć" - wyznała wprost na łamach magazynu. Do tego program się ciągnął - Hanna długo nie odpadała, więc Jacek musiał czekać.

Ostatecznie jednak dał radę ją przekonać. Z windy wyszła para, z pary wyszło małżeństwo, z małżeństwa - rodzina. Czasem wystarczy trafić na właściwe piętro.

Jak myślicie - dalibyście komuś drugą szansę po takim rozstaniu? Napiszcie w komentarzach.

Rozstanie, przypadkowe spotkanie i wielkie uczucie. Hanna Żudziewicz i Jacek Jeschke o kulisach swojego związku
Rozstanie, przypadkowe spotkanie i wielkie uczucie. Hanna Żudziewicz i Jacek Jeschke o kulisach swojego związku, (© Wojciech Olkusnik)