Poznali się przez szybę samochodu, na czerwonym świetle. On - aktor z 'Klanu', ona - profesor nauk biologicznych UJ. I jakoś to działa od lat.

Artur Dziurman nie należy do tych aktorów, którzy dominują okładki kolorowych magazynów. Ale w branży zna go każdy - role w 'Klanie', 'Na dobre i na złe' czy 'Rojście' zrobiły swoje. Do tego teatr, kino, 'Futro z misia', sensacyjny 'Reich'. Dorobek solidny, twarz rozpoznawalna.

Ale to, co naprawdę zaskakuje, dzieje się poza planem filmowym.

Profesor biologii i aktor. Skąd w ogóle się wzięli razem?

Jolanta Drukała-Dziurman to dr hab. nauk biologicznych i profesor nadzwyczajna Zakładu Biologii Komórki Wydziału Biochemii, Biofizyki i Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Mówiąc wprost - kobieta, która zawodowo zajmuje się czymś, o czym większość z nas nie ma pojęcia nawet na poziomie nazwy wydziału.

Poznali się przypadkowo - i to dosłownie. Stali obok siebie samochodami na skrzyżowaniu, czekając na zielone. Wzrok się spotkał. Ona otworzyła szybę.

"Zadziałało. Ona otworzyła szybę i to było spotkanie. Humphrey Bogart, Audrey Hepburn" - opowiadał Dziurman w programie 'halo, tu polsat'.

Jego żona uzupełniła tę historię w tym samym wywiadzie: "Skręcił w lewo, ale potem się odezwał, no i już. Z pewnością to mgnienie oka było przełomowe".

Czyli: przypadkowe spojrzenie na skrzyżowaniu zmieniło obojgu życie. Trudno to wymyślić lepiej.

Praca zostaje za drzwiami - i oboje są z tego zadowoleni

Różnica zawodów nie przeszkadza im ani trochę. Wręcz przeciwnie - według Jolanty Drukały-Dziurman to jeden z powodów, dla których w domu nie ma napięcia zawodowego.

"Nie rozmawiamy o pracy w domu, bo zasadniczo niewiele mamy sobie do zakomunikowania w celu zweryfikowania pewnych rzeczy" - mówiła żona aktora w 'halo, tu polsat'.

Zamiast tego - dom, życie, wyjścia do teatru albo kina. "Pójdzie się na jakieś przedstawienie czy film, to bardzo dużo znaczy. To jest inny świat, który pozwala się oderwać i zrelaksować. To jest chyba ta nasza wspólna płaszczyzna" - podsumowała.

Brzmi jak przepis na udany związek, który większość par próbuje osiągnąć przez terapię i książki o komunikacji. Oni trafili na to przez szybę auta przy czerwonym świetle.

Co myślicie - to romantyczne, czy po prostu mieli szczęście? Piszcie w komentarzach.