Przed i po. Anita Szydłowska-Szymaniak opublikowała rolkę, w której zestawiła dwa światy - ten sprzed diagnozy męża i ten, w którym żyją teraz. Adrian Szymaniak, znany z 'Ślubu od pierwszego wejrzenia', zmaga się z glejakiem IV stopnia.
Rolka trwa kilkadziesiąt sekund, ale mówi więcej niż niejeden wywiad. Anita Szydłowska-Szymaniak, żona Adriana Szymaniaka z 'Ślubu od pierwszego wejrzenia', opublikowała na swoim Instagramie zestawienie rodzinnych ujęć - tych sprzed koszmarnej diagnozy i tych z ostatnich miesięcy, kiedy w ich domu słowo 'glejak' stało się częścią codzienności.
U Adriana zdiagnozowano glejaka IV stopnia. Leczenie trwa, a życie - jak podkreśla Anita - nie zatrzymało się ani na chwilę. Mijają pory roku, dzieci rosną, przychodzą kolejne urodziny i zwykłe wtorki. I właśnie ta zwyczajność, zderzona z ciężarem diagnozy, uderza w jej przekazie najmocniej.
'Każdy wspólny moment. Każdy uśmiech'
W opisie do rolki Anita napisała wprost, co ta diagnoza zrobiła z ich życiem.
'Glejak. Jedno słowo, które dzieli życie na przed i po. Na taką diagnozę nie da się przygotować. A jednak życie nie zatrzymuje się. Mijają kolejne pory roku, dzieci rosną, przychodzą następne święta, urodziny i zwykłe dni' - napisała na Instagramie.
Dodała też: 'Teraz bardziej niż kiedykolwiek doceniamy czas. Każdy wspólny moment. Każdy uśmiech. Każdy dzień. Bo choć już nigdy nie będzie tak jak dawniej, wciąż jesteśmy tutaj.'
To nie jest narracja o perfekcyjnym radzeniu sobie z kryzysem. To uczciwa relacja z miejsca, gdzie nie ma powrotu do tego, co było - jest tylko to, co jest teraz.
Fani: 'Przetrwacie to'
Publikacja wywołała lawinę reakcji. Pod rolką pojawiły się setki komentarzy - nie hejtu, nie plotek, tylko zwykłego ludzkiego wsparcia.
'Moja ulubiona para, która przetrwała i teraz też przetrwacie, to będą długie lata, wszystkiego dobrego, kochani' - pisali obserwatorzy. 'Siły, wiary, miłości i wzajemności. Przytulam was mocno' - dodawali inni.
Warto przypomnieć, że Adrian niedawno sam zabrał głos w sprawie swojego zdrowia i przyznał, że zmaga się z nowymi objawami. Para od miesięcy prowadzi w sieci szczerą relację z walki o jego życie - bez upiększeń i bez udawania, że jest łatwiej niż jest.
Czy taka otwartość w mediach społecznościowych pomaga - im i tym, którzy obserwują ich zmagania?










