Glejak IV stopnia, dwie operacje, wznowa i przeprowadzka w środku leczenia. Anita Szydłowska-Szymaniak nie ukrywa już, że jej rodzina żyje w permanentnym kryzysie.
Adrian Szymaniak i Anita Szydłowska-Szymaniak to jedna z tych par ze Ślubu od pierwszego wejrzenia, które wszyscy zapamiętali jako happy end. Osiem lat po emisji odcinka z ich udziałem mają dwójkę dzieci i - jak się okazało - walkę o życie.
Glejak IV stopnia. Najgorszy możliwy wyrok
W połowie 2025 roku u Adriana wykryto glejaka IV stopnia - jeden z najagresywniejszych nowotworów mózgu. Pierwsza operacja usunięcia guza dawała nadzieję. Wznowa na początku 2026 roku tę nadzieję mocno skomplikowała. Teraz mężczyzna przechodzi intensywną chemioterapię i korzysta ze specjalistycznego systemu elektrod nakładanych na głowę.
Anita nie milczy. Na Instagramie pisze wprost, jak to wygląda od środka. "Teraz bardziej niż kiedykolwiek doceniamy czas. Każdy wspólny moment. Każdy uśmiech. Każdy dzień. Bo choć już nigdy nie będzie tak jak dawniej, wciąż jesteśmy tutaj" - napisała w jednym z ostatnich wpisów. W innym skierowała słowa bezpośrednio do męża: "Los kazał Ci stanąć do walki o coś, co dla większości jest oczywiste - o zdrowie. Jesteś niesamowitym Tatą. Tym, który przytula, rozśmiesza i kocha bezwarunkowo".
Leczenie glejaka to nie tylko dramat medyczny. To też dramat finansowy. Nowoczesne terapie są bardzo kosztowne, dlatego para prowadzi zbiórkę internetową. Do tej pory udało się zebrać niemal 2,5 miliona złotych z zakładanych 3 milionów. Akcję wsparło ponad 60 tysięcy osób.
Ślub kościelny, przeprowadzka i nowy rozdział
W grudniu 2025 roku, już po diagnozie, Anita i Adrian wzięli ślub kościelny w kapliczce w Szczecinie. Ceremonia była kameralna - wzięła w niej udział tylko najbliższa rodzina, w tym 6-letni Jerzy i 5-letnia Bianka. Córka podobno pomagała mamie wybrać suknię. Dla obojga to było głęboko osobiste przeżycie - nie wbrew chorobie, ale właśnie z powodu niej.
W lipcu 2026 roku rodzina podjęła kolejną trudną decyzję. Przeprowadzka z okolic Krakowa w rejon Bydgoszczy podyktowana jest wyłącznie kwestiami logistycznymi i zdrowotnymi - chodzi o lepszy dostęp do leczenia i specjalistów. Anita przyznała, że to "ciężka decyzja", ale konieczna.
Sześć lat temu byli dla widzów przykładem na to, że telewizyjny eksperyment może działać. Dziś są przykładem czegoś trudniejszego - że można stawiać czoła rzeczom, których nikt nie planuje. Trzymamy kciuki.










