Wojciech Szczęsny powiedział coś do żony publicznie i sala zamarła. Katarzyna Zielińska wróciła do domu i natychmiast to zapisała.

Impreza z okazji 10. rocznicy ślubu Szczęsnych już skończyła się oficjalnie - ale w internecie trwa nadal. Wszystko przez Katarzynę Zielińską, która nie wytrzymała i wylała serce w mediach społecznościowych.

Aktorka była na przyjęciu razem z mężem Wojciechem Domańskim. I najwyraźniej to, co tam usłyszała, nie dawało jej spokoju.

Co tak bardzo poruszyło Zielińską?

Katarzyna Zielińska opublikowała wzruszający post tuż po imprezie Szczęsnych. Przytoczyła w nim słowa, które bramkarz wypowiedział publicznie do Mariny. Według aktorki Szczęsny powiedział, że bez żony jego kariera mogłaby wyglądać podobnie - ale nie miałaby sensu. "Powiedział, że jest szczęśliwy, że po najważniejszych meczach, największych wygranych i najtrudniejszych porażkach ma do kogo wrócić" - napisała Zielińska w mediach społecznościowych.

Do tego dorzuciła własną refleksję o tym, czym jest prawdziwy związek. Według niej prawdziwy partner stoi obok nie tylko wtedy, gdy świat klaszcze - ale też gdy przychodzi zwątpienie. "Największym szczęściem nie jest dojść na szczyt samotnie. Największym szczęściem jest mieć obok siebie osobę, dla której ten szczyt ma sens" - pisała aktorka.

Bezpośrednio do Mariny i Wojtka

Na końcu Zielińska zwróciła się wprost do pary jubilantów. Marinie podziękowała za koncert, który - jak napisała - "od razu było wiadomo dla kogo". Podpisała się razem z mężem: "Wasi kibice. Kasia & Wojt".

Całość brzmi jak toast, który ktoś zapomniał wygłosić przy stole i nadrobił go następnego dnia w sieci. Trudno się dziwić - skoro Szczęsny serwuje takie przemówienia, to goście wychodzą z imprezy z pełnymi głowami.

Czy słowa piłkarza do żony to najpiękniejszy toast tej wiosny? Dajcie znać w komentarzach.