Czterdzieści lat na scenie, dziesiątki ról w serialach, uczciwie odprowadzane składki - i emerytura, za którą nie da się żyć. Grażyna Zielińska nie owijała w bawełnę.
72-letnia aktorka znana z Rancza, Na dobre i na złe czy Pierwszej miłości wciąż przyjmuje kolejne role. Nie tylko dlatego, że kocha zawód. Powód jest też bardzo prozaiczny.
"Z samej pracy w teatrze naprawdę nie da się wyżyć"
Grażyna Zielińska przyznała w rozmowie z VOX FM, że mimo lat sumiennego opłacania składek jej świadczenie emerytalne jest - jej własnymi słowami - marne. "Teatr uczciwie płacił za mnie składki, ponieważ przez lata byłam etatową aktorką. To, co grałam później w serialach, było już liczone osobno. Mogę powiedzieć, że tę emeryturę przez 40 lat ciężkiej pracy w zawodzie po prostu uczciwie wypracowałam. A mimo to jest marna" - powiedziała aktorka.
Zielińska podkreśla, że problem nie leży w złym zarządzaniu pieniędzmi przez aktorów, lecz w systemie wynagradzania teatrów. "Tak marnie płaci się w prawie wszystkich teatrach w Polsce, poza niektórymi warszawskimi. Taki mamy system" - stwierdziła bez ogródek w tym samym wywiadzie.
Odpowiedziała też tym, którzy zarzucają aktorom, że sami są sobie winni niskich świadczeń. "Opowiadanie ludziom, że trzeba było płacić składki, a nie teraz jęczeć i narzekać - to jest po prostu nieprawda. To są bardzo krzywdzące słowa" - oceniła.
Ustawa dla artystów - Zielińska broni najuboższych twórców
Wypowiedź aktorki padła w kontekście głośnej dyskusji o ewentualnych dopłatach dla artystów. Zielińska zabrała głos w obronie rozwiązania, które budzi spore emocje w branży. "Ta ustawa absolutnie nie dotyczy celebrytów, wielkich gwiazd czy artystów na wysokich etatach. To ma być wsparcie dla najuboższych twórców - co roku weryfikowane. Taka pomoc przyda się nawet aktorom grającym na etatach w teatrach, bo tam naprawdę marnie płacą" - tłumaczyła w VOX FM.
Słowa Zielińskiej trafiają w czuły punkt. Polska ma dziesiątki teatrów poza Warszawą, gdzie aktorzy latami grają za grosze, budując jednocześnie dorobek artystyczny, z którego dumna jest cała branża. System ich za to nie wynagradza - ani teraz, ani na emeryturze.
Co ciekawe, aktorka mimo wszystko nie zamierza zwalniać tempa. Wciąż przyjmuje propozycje - bo musi, ale też bo chce. Pytanie, ile osób z jej pokolenia nie ma już siły albo zdrowia, żeby to robić, i jak sobie radzi z emeryturą, o której nikt głośno nie mówi.




